ePortfel.comWitam,
Odwiedził mnie ostatnio doradca z firmy której nazwa gdzieś się przewija na forum/blogu a która powinna przynosić efecty :P.
Nasze spotkanie miało na celu ustalić najlepszy sposób oszczędzania na edukację dziecka. Przed przejściem do konkretów dodam to co jest dla mnie dosyć istotne a mianowicie; nie potrafimy z żoną oszczędzać długoterminowo.
Objawia się to przedewszystkim sklerozą (zapominamy przelewać środki na konto trzecie (zwykły ROR prowadzony tylko na potrzeby spłacania kredytu) na którym staramy się przechowywać nadwyżki przychodów, natoomiast ilekroś uzbiera się przyjemna dla oka kwota, pojawia się jakiś niecierpiący zwłoki wydatek typu nowy mebel do domu czy nowy wózek dla dziecka :) (oczywiście są też sensowniejsze wydatki jak rata ubezpieczenia samochodu czu domu), grunt że raz na kilka miesięcy całe uzbierane pieniądze znikają.
W związku z tym chcemy związać się umową z funduszem "Multi PIN AEGON 2008 H Plus"
* 10lat
* składka 300 PLN/m-c
* 11,50 PLN/m-c opłat "administracyjnych" za prowadzenie
* 1,95% rocznie za zarządzanie
I teraz moje oczekiwania:
* Chcę być zmuszony do regularnego wpłacania pieniędzy (inaczej nie potrafię oszczędzić)
* Wysokie opłaty za wcześniejsze zerwanie są OK (nie wydam pieniędzy za wcześnie)
* Nie chcę się tym zajmować ( raz na miesiąc jestem w stanie poświęcic 10min na przeczytanie "referencji", które mam dostawac od firmy efect, i rozdzielenie pieniędzy na poszczególne FI)
* Zysk po 10 latach powinien być wiekszy/równy zyskowi z lokat złożonych na zasadzie 3600PLN na rok po roku kapitał + zysk +kolejne 3600PLN nowego kapitału na kolejny rok (czyli lokata na rok 7200+zysk z poprzedniej lokaty), itd. przez kolejne 9 lat.
To chyba tyle oczekiwań.
Czy to jest dobre rozwiązanie, nie chcę "doktoryzować" się z rynku finansowego, chcę po prostu odkładać pieniądze tak żeby nie traciły na wartości na skutek inflacji.
Nie wiem do końca jakie jest ryzyko utraty kapitału (tzn. jaka jest szansa że po 10 latach wyjmę mniej niż kapitał powiększony o stopę inflacji 3% czyli 37000)
Może jest jakieś inne rozwiązanie?
Dodam w razie wątpliwości że nie mam zamiaru zarabiać na tym rozwiązaniu a jedynie odłożyć pieniądze na szkolną "wyprawkę" dla dziecka.
Pozdrawiam
Witam
czw., 14/01/2010 - 12:14 — Maciej WęgorkiewiczTwoja sytuacja i sposób w jaki do niej podchodzisz przywołują mi taką przykładową analogię:
Powiedzmy że mam samochód, który wymaga wymiany oleju silnikowego, w przeciwnym razie silnik się zatrze. Ale ja na początku zastrzegam że mam jeden problem: sklerozę. Ja po prostu nie pamiętam aby ten olej wymieniać. Ponadto nie jestem w stanie odłożyć pieniędzy na wymianę oleju - jak jest termin nie mam pieniędzy ani na olej ani na filtr.
Przedstawiciel firmy Eject ma taką propozycję: zatrudniamy osobistego konsultanta który będzie mnie odwiedzał co tydzień i sprawdzał stan licznika. Jak licznik pokaże że już czas wymienić olej to weźmie samochód i wymieni. Ponadto konsultant na miesiąc przed terminem będzie dzwonił do mnie co trzy dni i przypominał że mam odłożyć pieniądze. Jeśli nie odłożę pieniędzy, konsultant wymieni olej na nowy ale zabierze mi samochód i odda dopiero jak zapłacę karę 2000zł.
Cały koszt programu to 600zł miesięcznie - w tym zawarty czas pracy konsultanta, paliwo na dojazdy do mnie, telefony itd.
Jaką mi radę dasz? Czy to dobry program?
Przypominam że nie jestem w stanie pamiętać o wymianie z powodu sklerozy i nie jestem w stanie odłożyć na wymianę jak nie będzie mi grozić kara 2000zł.
Czy mam zrezygnować z tego programu? Zatrę silnik którego wymiana kosztuje 50000zł bo mam bardzo drogi, dobry samochód. Co proponujesz?
Odpowiedź
czw., 14/01/2010 - 12:36 — Maciej WęgorkiewiczOdpowiedź na dylemat z olejem silnikowym jest taka:
"Czy nie warto naprawdę spróbować nauczyć się pamiętania o stosunkowo prostej procedurze wymiany oleju i nauczyć się odkładania odrobiny pieniędzy na tę wymianę? Czy warto płacić 7000zł rocznie za to że nie chcemy spróbować popracować nad sobą?"
Zatem Twoje pytanie nie jest pytaniem do specjalisty od inwestycji i finansów ale pytaniem do specjalisty od psychiki człowieka. I możesz takiemu specjaliście zapłacić i 5000zł za pomoc bo to prawdopodobnie mniej niż zedrze z Ciebie polisa inwestycyjna.
Program Aegon to taki drogi konsultant do silnika. Owszem może Cię i zmotywuje do nie ruszania odłożonych środków ale bardzo słono sobie za to policzy. Dostaniesz więc dużo mniejsze środki niż byś dostał gdybyś zechciał nad sobą popracować.
A brak możliwości wyciągnięcia środków przed czasem nie jest zaletą, ale ogromną wadą takiego programu. Pomyśl chwilę nad tym co będzie jak okaże się że te środki jednak są potrzebne i to nie na mebel czy wózek, ale na coś naprawdę ważnego.
Ot - Twoje dziecko będzie chciało studiować w mieście w którym nie mieszkacie i akurat mamy silny kryzys kredytowy - banki nie dają kredytów, mieszkania chodzą za bezcen. Wiesz że to wielka okazja aby dziecku kupić kawalerkę na czas studiów i że za dwa lata będą one dwa razy droższe, ale nie możesz ruszyć pieniędzy.
Bardziej drastyczny przykład - dziecko zachorowało i potrzebuje pilnej pomocy ze strony służby zdrowia - a akurat mamy coś co nie jest refundowane. Każdy grosz jest na wagę złota. A Wy jesteście zablokowani w jakiejś polisie.
To jest zaleta? Pomyśl jak wielkie mogą być koszty braku samodyscypliny.
Jeśli to co mówię, nie przemawia do Ciebie i jesteś zdecydowany zamrozić się w jakimś programie nawet kosztem sporych pieniędzy które będziesz musiał za to zapłacić, proponuję następujące kroki:
1. Przejrzeć rynek konkurencyjnych do Aegona produktów - polisy tego typu mają różne banki, towarzystwa czy nawet TFI. Nordea, ING, Aviva, AXA, itd. Spojrzeć czy gdzieś nie ma niższych kosztów.
2. Jeśli chcesz zdecydować się na polisę, zamiast brać ją od agenta, poszukaj kogoś kto już polisę opłaca i chce ją sprzedać - przejmujesz wtedy cudzą polisę i ją kontynuujesz. Jest bardzo dużo osób które mają te produkty i już poznały ich "wspaniałe zalety" więc są naprawdę dużo gotowe dać za to aby ktoś pomógł im się z nich wydostać. Pod tym linkiem masz kilkadziesiąt postów i dużo z nich jest od osób które chcą pozbyć się programu. Zaletą dla Ciebie jest to że osoby te gotowe są sprzedać za dużo mniej niż mają wpłacone w programie. Ostatnio dostałem np. ofertę sprzedaży polisy Skandii z kontem o wartości 7800zł za 4000zł. To jest tak jakbyś dostał 100% (3800zł) bonusu. Nawet przy takim bonusie te programy są nadal niekorzystne (dlatego ja odmawiam przy takich propozycjach) ale w oczywisty sposób lepsze od brania programu od agenta, bez żadnego bonusa.
Może jest jakieś inne rozwiązanie?
ndz., 17/01/2010 - 15:03 — gryshieMoże jest jakieś inne rozwiązanie? <--- padło takie pytanie.
Odpowiedź: jest, też chyba nie będzie zadowalająca.
Znowu skończyło się na pojechaniu produktów uni linked;] a alternatywy żadnej:)
Ta anegdotka z samochodem bardzo fajna. Tylko może tak samemu wymienić olej? Może samemu wymienić klocki? Może alternator ? chłodnice ? Wymiana tych czynności wymaga przeczytania instrukcji obsługi samochodu i poświecenia kilku godzin przed domem przy samochodzie. A jednak śmiem twierdzić że 90% ludzi pomimo że potrafiłaby sama to wykonać pojedzie do "mechanika". Pojedzie nie do autoryzowanego serwisu bo tam go ZEDRĄ. Pojedzie do jakiegoś osiedlowego mechanika żeby zdarł ich mniej.
Jak kogoś stać na koszta to pojedzie do serwisu i zapłaci bo ceni sobie wygodę.
Inna kwestia zamrażania pieniędzy. Czy te 300zł to są WSZYSTKIE pieniądze które Panu zostają ? Nie sądzę. Głupotom rzeczywiście byłoby wrzucanie ostatniego grosza w program który na 10 lat zamraża Ci całą kasę.
Nie, nie - wskazałem inne
ndz., 17/01/2010 - 16:16 — Maciej WęgorkiewiczNie, nie - wskazałem inne rozwiązanie.
Innym rozwiązaniem jest próba porzucenia postawy pod tytułem "nie jesteśmy w stanie sami z siebie odkładać".
Na pytanie "w jaki sposób odkładać w sytuacji gdy nie potrafimy odkładać" to jest najlepsza odpowiedź. I dalej można dyskutować o konkretach.
Oszczędzanie dla dziecka - polisa czy nie?
śr., 03/02/2010 - 18:06 — opiekuninwestora.pl1. Oszczędzanie pod przymusem.
---------------------------------
Jestem przekonany, że wiele osób ma problemy z systematycznym oszczędzaniem. I zamiast próbować zmieniać swoje nawyki (nad czym warto pracować) z oszczędzaniem nie ma co czekać do tego momentu.
Nawet gdyby mieć nawyki systematycznego oszczędzania zawsze znajdzie się jakaś pokusa, jakiś nowy biznes, inwestycja, która spowoduje, że pieniądze przeznaczone dla dziecka mogyby zostać wydane.
Dlatego nie jest to moim zdaniem złe podejście. A dla dziecka z pewnością lepiej będzie, gdy rodzice zamiast próbować się zmienić z dnia na dzień zaczną po prostu oszczędzać.
2. Polisa = przymus.
------------------------------
Polisa na pewno zapewni ten przymus. I przy kwocie 300 zł miesięcznie nie jest to prawdopodobnie bardzo duże obciążenie budżetu. Kary (opłaty likwidacyjne) są tutaj bardzo duże i przez pierwszych 5 lat na tyle wysokie, że przerwanie takiej inwestycji jest całkowicie nieopłacalne. Więc cel zostanie zrealizowany. Co dobrze rokuje dla dziecka za kilkanaście lat.
3. Polisa a mBank.
------------------------------
Żeby się nie rozpisywać. Jedna z rzeczy, za które płacimy to możliwość konwersji (zmian między funduszami) bez płacenia podatku. Jeżeli będziemy wykorzystywać tę funkcję, to w polisie inwestycja trwająca ponad 5 lat da (pomimo opłat) wynik lepszy niż w mBanku (gdzie opłat nie ma) - gdyby inwestować dokładnie w ten sam sposób. Nawet, gdy będziemy korzystać z parasola mBank ma spore szanse w tym okresie wypaść gorzej.
3) Nie chcę się tym zajmować
-------------------------------
Fundusze nie wymagają zaawansowanej wiedzy. Ale nie można ich pozostawić bez opieki.
Aby zmniejszyć wpływ kosztów w polisie uważam, że warto inwestować aktywnie.
Czy opierać się na "comiesięcznych" ocenach rynku? Warto zapytać o historyczne wyniki takiego sposobu inwestowania. Ale takiego - uwzględniającego koszty i podatek na końcu inwestycji.
Ja promuję inwestowanie aktywne, samodzielne i jako główny cel stawiam zabezpieczanie wypracowanych zysków i nie dopuszczanie do ponoszenia strat.
A do tego kup i trzymaj się nie nadaje. Chyba, że będziemy mieć bardzo dużo szczęścia.
Proszę pamiętać: "Opłata za zarządzanie" w polisie inwestycyjnej tak naprawdę jest opłatą za korzystanie z produktu. Nie zobowiązuje ona do żadnej opieki ze strony firmy zajmującej się dystrybucją. O pieniądze w polisie musimy dbać tak samo jak inwestując w mBanku.
Jako alternatywę do zasady Kup i Trzymaj można zaproponować kilka strategii.
Np. Kroczący Stop Loss
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/kroczacy-stop-loss-jak-to-dziala/
Lub strategia Darwin Defender
http://www.opiekuninwestora.pl/gotowa_strategia,743,0.htm
W moim podejściu do inwestowania zamiast przewidywać przyszłość po prostu reagujemy na fakty.
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/gdy-wierzymy-ze-inwestow/
---
Ja uważam, że polisa to będzie dobre rozwiązanie. O ile będziemy się pieniędzmi w polisie opiekować. I zapewniam, że można nie będąc ekspertem.
10 lat i zysk ponad inflację
śr., 03/02/2010 - 18:16 — opiekuninwestora.plCzy to możliwe?
---------------------
Na to pytanie powinien odpowiedzieć doradca finansowy. Jeżeli zapewnia, że "spokojnie zarobimy ponad inflację" to coś jest nie tak...
Zawsze polecam dokładnie przyjrzeć się prezentacjom marketingowym. Teoretyczne 12% średniorocznie przez 10 lat w polisie inwestycyjnej po uwzględnieniu opłat oraz podatku zapłaconego na końcu spadnie poniżej 9%. A 12% średniorocznie nie było łatwo uzyskać stosując zasadę Kup i Trzymaj w funduszu akcyjnym, a stosując "dywersyfikację" wynik był z pewnością niższy.
Możliwe - ale jeżeli będziemy pilnować naszej inwestycji
--------------------------------------------------------
Jeżeli własną inwestycją nie będziemy zarządzać to wynik za 10 lat zależy od szczęścia i wcale nie musi być lepszy od inflacji.
Wystarczy spojrzeć na historię. Wiele przykładów pokazuję na blogu. Ale przykładów opartych o faktyczne historyczne wyniki i uwzględniających wszystkie koszty.
Często promuje się zasadę uśredniania - gdzie teoretycznie zarabiamy nawet gdy jest bessa. To wynik odpowiednio dobranych danych na wykresie teoretycznym.
Praktycznie niekoniecznie.
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/efekt-uspienia-czujnosci-w-inw...
A w długim okresie? Jeżeli akurat będziemy mieli mniej szczęścia wybierając fundusze możemy po 10 latach systematycznych wpłat w polisie zakończyć inwestycję ze stratą...
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/efekt-uspienia-czujnosci-wyste...
O tym się rzadko mówi...
Lepiej niż lokata?
-----------------------
Lokaty (te z lepszych) w okresie 1999-2009 dały zarobić (już po uwzględnieniu podatku przy odnawianiu) dla wpłaty jednorazowej ok 65% w 10 lat. (5,2% średniorocznie)
W tym samym czasie:
- fundusze akcji dały zarobić od 3 do 12% rocznie
- fundusze obligacji od 4 do 8% rcznie
Dodajmy do tego opłaty w polisach i podatek na końcu aby zobaczyć, że:
- można było dobrze zarobić (nawet 10%)
- ale - jak podałem powyżej - także stracić.
Wszsytko zależało od szczęścia.
Jak inwestować?
----------------------
Podkreślam - polisy są doskonałe, jeżeli będziemy inwestować aktywnie. I moim zdaniem można się tym zając samodzielnie.
A to jaki sposób zarządzania pieniędzmi wybierzemy - zależy już od nas. Powyżej pokazałem kilka faktów, aby wskazać jak to było w przeszłości.
Ważne, aby nie dopuścić do konieczności zadania sobie pytania, które analizowałem w cyklu artykułów dokładnie rok temu:
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/stracilem-w-funduszach-ponad-5...