ePortfel.com
finanse osobiste, inwestycje

Fundusze inwestycyjne dla początkujących

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Ciągle i na nowo w internecie i w rozmowach pojawia się pytanie: chcę zacząć przygodę z funduszami, ale zupełnie się na tym nie znam. Co kupić? Lub też: Kupiłem X, Y i Z, czy to dobrze, ktoś coś może powiedzieć?

Po kilku rozmowach na ten temat postanowiłem się nie powtarzać i napisać artykuł który będzie dość uniwersalną odpowiedzią na tego typu pytania. Jeśli ktoś chce odpowiedzi szybkiej i konkretnej, może od razu przewinąć na sam dół tego artykułu i przeczytać PODSUMOWANIE. Zachęcam jednak do poświęcenia kilku minut na przeczytanie całego tekstu. I do zadawania pytań.

Zaczynając zatem...

Nazywam się Maciej Węgorkiewicz. Nie mam ekonomicznego wykształcenia (mam wykształcenie techniczne zdobyte na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Warszawskiej). Pracuję w branży IT a od 6 lat zdobywam doświadczenie w materii zarządzania finansami osobistymi i inwestowania. Zawód i pasję łączę tworząc i rozwijając program ePortfel. Projekt ten rozpocząłem w roku 2001 i do dzisiejszego dnia służy on wielu osobom (w tym mnie) do zarządania finansami ze znakomitymi (przynajmniej w moim przypadku) efektami.

Wiedzę na temat planowania finansowego mam zatem dość obszerną i chciałbym się nią dzielić jako niezależny doradca finansowy. Do chwili obecnej jednak nie wystąpiłem ani razu w tej roli, uważam bowiem że zanim udzielę komukolwiek jakiejkolwiek porady, muszę najpierw udowodnić że potrafię dobrze doradzić samemu sobie. Jako że dziedzina planowania finansowego ma w sobie perspektywę wieloletnią, naturalne jest że wiele lat potrzeba aby stać się kompetentnym i swoje kompetencje sprawdzić w praktyce. 6 lat to sporo, efekty są zachęcające, wydaje mi się że już niebawem będę gotowy.

Od kilku lat jestem aktywnym inwestorem giełdowym. Moje podejście do inwestycji to Value Investing - czyli inwestowanie w wartość. Moim autorytetem i głównym nauczycielem jest Benjamin Graham. W tej chwili posiadam akcje czterech firm, kupionych w okresie ostatnich 15 miesięcy. Według wyceny na dzień dzisiejszy (20 października 2007) przy porównaniu wycen akcji portfela z wyceną indeksu WIG wychodzi że mój portfel ma wynik ponad dwukrotnie lepszy od indeksu WIG. Oznacza to że mierząc stosunek roczny, zwrot z moich akcji wynosi ponad 70% za ostatni rok (indeks WIG wzrósł przez ostatni rok ok. 32%). Wg aktualnych wycen na żadnym z walorów nie mam strat, wszystkie cztery wykazują zysk. Nie oznacza to jednak że moja strategia jest dobra, ponieważ moje inwestycje są długoterminowe - a tutaj rozważamy okres roczny - w takim okresie zarówno chwilowe "zyski" czy "straty" są "papierowe" i nie mają wielkiego znaczenia. Moją strategię będzie można zatem ocenić najwcześniej za około 4 lata.

No dobrze, ale co ostatnie trzy akapity mają wspólnego z tematem artykułu? Otóż dochodzimy do pierwszej istotnej sprawy. Jeśli jesteś laikiem i chcesz rozpocząć przygodę z inwestycjami, powinieneś wiedzieć że mogą czekać Cię chwile w których zechcesz zasięgnąć czyjejś opinii. W takiej sytuacji niezwykle istotne jest to KTO TĘ OPINIĘ WYRAŻA. Jeśli ktoś kto może być autorytetem, można "w ciemno" jego słowa przyjąć, w przeciwnym razie należy samemu zastanowić się czym poglądy są uzasadnione i upewnić się że to uzasadnienie ma sens. Jeśli czytasz coś w internecie, dobrze jest aby autor opinii podpisał się pod nią imieniem i nazwiskiem, to da Ci szansę sprawdzić czy ta osoba ma szansę wiedzieć cokolwiek więcej niż Ty sam. Gdy już wiesz kto jest autorem informacji, postaraj się dowiedzieć o tej osobie czegoś więcej - czy jest to ktoś z firmy zajmującej się "doradztwem finansowym" - których to firm w ostatnim czasie powstaje piętnaście tygodniowo, czy może ktoś z funduszu inwestycyjnego kto zajmuje się marketingiem, może jakiś znany milioner - autor książek na temat inwestowania, światowych bestsellerów, który jest milionerem ale nie dzięki skutecznemu inwestowaniu ale dzięki skutecznemu sprzedawaniu książek o inwestowaniu?
Każda opinia może być cenna, ale w większości przypadków powinna być zweryfikowana.

Co jest do kupienia

W tym artykule chcę mówić o najbardziej popularnych w Polsce typach funduszy: to znaczy otwartych funduszach inwestycyjnych. Fundusze te podzielę na główne grupy: fundusze akcji, fundusze obligacji, fundusze oparte o cenę pieniądza oraz fundusze hybrydowe.

Fundusze akcji inwestują w udziały w firmach notowanych na giełdach (fundusze akcji polskich inwestują głównie na giełdzie warszawskiej). Nie wszystkie środki złożone w funduszu akcji są natychmiast inwestowane, fundusze akcji trzymają pewną rezerwę gotówki która może sięgać 10% aktywów. Fundusze akcji dają największy zysk wtedy gdy rosną wyceny spółek - czyli wtedy gdy gospodarka się rozwija i na giełdzie jest hossa.

Fundusze obligacji kupują różne typy obligacji - czyli pożyczają pieniądze skarbowi państwa lub firmom, na różnych warunkach i na różne okresy czasu. Obligacje są wyceniane według ceny pieniądza w okresie do wykupu, mogą zatem zmieniać wartość w zależności od okresu i zmian ceny pieniądza. Fundusze obligacji są najlepszą inwestycją wtedy gdy stopy procentowe są wysokie ale inflacja będzie malała i stopy procentowe będą obniżane - razem z postępem tych procesów obligacje drożeją.

Fundusze oparte o cenę pieniądza - jest to grupa funduszy różnie nazywanych, zaliczymy do niej fundusze rynku pieniężnego / pieniężne, fundusze gotówkowe i fundusze płynnościowe. Fundusze te, podobnie jak fundusze obligacji, inwestują w papiery dłużne, jednak wyłącznie krótkoterminowe lub o zmiennym oprocentowaniu, dzięki czemu papiery te nie reagują zmianą ceny w zależności od zmian stóp procentowych. Te fundusze dają zwrot związany z aktualną ceną pieniądza i konkurują bezpośrednio z lokatami bankowymi. Są najlepsze w dwóch sytuacjach: gdy chcemy inwestować na bardzo krótki termin (stąd nazwa niektórych "płynnościowe") lub gdy nie mamy innego wyjścia (tzn. fundusze akcji i obligacji nie dają dobrych perspektyw).

Fundusze hybrydowe - w tej grupie umieściłem wszystkie fundusze które mieszają rodzaje aktywów, czyli inwestują zarówno w akcje jak i w dług. W tej grupie mamy fundusze zrównoważone, stabilnego wzrostu oraz aktywnej alokacji.

Wracamy zatem do pierwotnego pytania: co kupować?

Jeżeli jesteś laikiem, to pierwszą zasadą jaką należy przyjąć jest DYWERSYFIKACJA. Oznacza to że odpowiedzią na pytanie "co kupować" jest "wszystko!". Dywersyfikacja, to bowiem nic innego, jak jednoczesne inwestowanie w aktywa różnych rodzajów. Ta metoda sprawia że ogólne wahania wartości całego portfela są mniejsze - czyli ogranicza ryzyko strat, równocześnie ograniczając też potencjał zysku.
Dywersyfikacja ma tym więcej sensu im mniej doświadczony jest inwestor. Poza zabezpieczeniem przed zbyt dużą stratą, pomoże ona psychice początkującego inwestora - lepiej znieść straty kiedy w innej części towarzyszą im zyski. Z drugiej strony lepsza kondycja psychiczna oznacza mniej nerwowych, błędnych ruchów.

Jeśli będziesz chciał się rozwijać w umiejętnościach inwestycyjnych, to wraz z nabywaniem doświadczenia, ograniczaj dywersyfikację. Obecnie modny jest pogląd że dywersyfikacja jest dobra i konieczna dla każdego inwestora. Jest to nieprawda. Dywersyfikacja dla inwestora doświadczonego, które wie co robi i co ryzykuje, nie ma sensu.
Jeśli chcesz inwestować ale nie rozwijać swoich umiejętności, niech dywersyfikacja pozostanie Twoją żelazną zasadą.

W obecnym czasie, kiedy w Polsce najbardziej popularne są najbardziej ryzykowne fundusze akcji, dywersyfikację rozumie się często jako kupowanie funduszy akcji różnych towarzystw. Uważam że to błąd. Prawdziwa dywersyfikacja to zestawienie aktywów różnego typu, a nie różnych funduszy jednego typu. Fundusze akcji same w sobie są już mocno zdywersyfikowane, mieszanie czegoś co już jest pomieszane nie daje żadnych dodatkowych zysków. Natomiast może pogorszyć wynik z powodu braku kompensacji podatku, o czym poniżej.

Jak kupować

Wiemy już aby dywersyfikować pomiędzy różnymi rodzajami funduszy. Druga istotna sprawa - kupujmy fundusze jako subfundusze w ramach jednego tzw. parasola. Da to nam dwa podstawowe atuty - kompensację podatkową i procent składany na kwocie podatku.

Kompensacja podatkowa to możliwość wliczenia strat uzyskanych w niektórych składnikach portfela do obniżenia podatku od zysków innych części. Przykładowo, załóżmy że mamy dwa fundusze - akcyjny i rynku pieniężnego w dwóch różnych TFI - pół na pół. Po dwóch latach na akcyjnym uzyskujemy 5% straty a na pieniężnym 10% zysku. Chcąc wycofać środki, zapłacimy 19% z zysku na funduszu pieniężnym, czyli około 2% całych naszych środków. Jednak jeśli użyjemy subfunduszy w ramach parasola, to przy likwidacji inwestycji strata i zysk zsumują się i dzięki temu zapłacimy podatek tylko od 5% zysku, czyli dwa razy mniejszy.

Procent składany na kwocie podatku to korzyść która wynika z odroczenia zapłaty podatku. Jeśli inwestujemy trzymając przez długi okres środki w jednym parasolu, podatek nie obciąża zysku do czasu likwidacji inwestycji. Oznacza to, że uzyskujemy dodatkowy zysk z kwoty która normalnie zostałaby odpisana jako podatek. Przykładowo, porównajmy dwie inwestycje - lokatę roczną oprocentowaną 5% z roczną kapitalizacją oraz fundusz gotówkowy dający 5% zysku rocznie. Jeśli na lokatę wpłacimy 1000zł, to po roku otrzymamy 1050zł minus podatek 19%, czyli 1040zł 50gr. Ta kwota po drugim roku na lokacie wzrośnie do 1082zł 64gr po opodatkowaniu. Tymczasem jeśli 1000zł wpłacimy na fundusz gotówkowy, to po 2 latach wzrośnie on do 1102zł 50gr, a po odliczeniu podatku pozostanie 1083zł 2gr. Ta różnica na korzyść funduszu wynika właśnie z pracy kwoty podatku którego płatność jest odroczona na koniec drugiego roku inwestycji. Różnica ta oczywiście wzrasta wraz z czasem - po 10 latach trzymania w/w inwestycji lokata da ok 49% zysku netto, fundusz natomiast ok 51% zysku netto.

Zatem wiemy już że po pierwsze powinniśmy dywersyfikować pomiędzy rodzajami funduszy oraz że powinniśmy kupować fundusze w ramach jednego parasola. Zastanówmy się teraz jakie fundusze kupować, mamy do wyboru akcyjne, obligacji, pieniężne, hybrydowe.

Pierwsza zasada jaką należy przyjąć brzmi bardzo prosto: nie kupujemy żadnych funduszy zrównoważonych oraz stabilnego wzrostu. Fundusze zrównoważone to fundusze które zwykle za ok. 50% środków nabywają akcje a za pozostałe środki obligacje. Fundusze stabilnego wzrostu działają identycznie, tyle że akcji jest nieco mniej (zazwyczaj do 30%). Fundusze te są nie opłacalne ze względu na to że opłaty za zarządzanie w nich są podobne do opłat za zarządzanie w funduszach akcyjnych. Opłata za zarządzanie w polskim funduszu akcji to około 3,5%-4%, w funduszu zrównoważonym około 3%-3,5%, w funduszu obligacji 1,5%-2%, w funduszu rynku pieniężnego ok 1%.
Aby dobrze zrozumieć dlaczego fundusz zrównoważny nie jest opłacalny, weźmy prosty przykład: chcemy zainwestować 10000zł w fundusz UniKorona Zrównoważony. Opłata roczna za zarządzanie w tym funduszu wynosi 4%. Fundusz kupuje za połowę środków akcje a za połowę obligacje. Załóżmy że zarządzający z Union Investment w danym roku uzyskali 15% zysku z akcji oraz 5% zysku z obligacji. Wtedy zysk z UniKorona Zrównoważony wyniesie 10% (akcje i obligacje na pół) minus opłata za zarządzanie, razem 6% czyli 600zł brutto. Jeśli natomiast zamiast kupowania funduszu zrównoważonego, kupimy w ramach parasola UniFundusze za 5000zł fundusz UniKorona Akcje (opłata za zarządzanie 4%) a za 5000zł fundusz UniKorona Obligacje (opłata 2%), to nasz zysk wyniesie: z akcyjnego 15% - 4% = 11%, czyli 550zł brutto, z obligacji 5% - 2% = 3% czyli 150zł brutto. Razem zysk brutto 700zł, czyli o 100zł lepszy od funduszu zrównoważonego.
Zasada unikania funduszy zrównoważonych oraz stabilnego wzrostu nie jest oczywiście żelazna - należy porównać koszty funduszy w danym parasolu - może się okazać że fundusz stabilnego wzrostu jest nieoczekiwanie tani a fundusze obligacji i pieniężne nieoczekiwanie drogie i wtedy powyższe rozumowanie traci sens.

Zatrzymajmy się jeszcze nad innym rodzajem funduszy hybrydowych - ogólnie mówiąc chodzi o fundusze aktywnej alokacji. Tego typu fundusze aktywnie zmieniają zawartość akcji w zależności od przyjętej polityki np. osiąganie maksymalnego zysku (BPH Aktywnego Zarządzania), ograniczanie ryzyka (UniAktywna Alokacja) czy zachowanie nominalne kapitału (Skarbiec Ochrony Kapitału). Decyzja czy inwestować w taki fundusz zależy od tego czy jesteśmy gotowi przepłacić za zarządzanie w zamian za proponowane korzyści. To już jest indywidualna decyzja. Wg moich obserwacji, w długim terminie aktywne zarządzanie nie przynosi lepszych efektów niż zwykłe fundusze zrównoważone. Jeśli zaś chcemy kupić bezpieczeństwo (ochronę kapitału) to można to uzyskać również poprzez ręczną alokację w parasolu.

Kupujmy zatem w ramach parasola mieszankę funduszy akcji, obligacji oraz pieniężnych. Udział akcyjnych powinien być związany z naszą skłonnością do ryzyka, ewentualnie horyzontem inwestycji. Stosunek obligacyjnych do pieniężnych powinien być związany z przyszłym trendem zmian stóp procentowych. Jako że tego trendu nie jesteśmy w stanie ustalić lepiej niż rynek, lepiej nie próbować zgadywać przyszłości tylko przyjąć prostą zasadę że jesteśmy tym bardziej skłonni kupować fundusze obligacji im wyższe są stopy procentowe. Stopy procentowe na świecie wahają się od 0% do 20%, za wartość średnią np. dla USA w ciągu ostatnich 50 lat można przyjąć coś około 6% do 8%. W tej chwili zatem stopy (około 5%) wyglądają na dosyć niskie, zatem zaangażowanie w obligacje powinno być - moim zdaniem - raczej niewielkie.

Jak wybrać dobry fundusz?

Wybór funduszu, a raczej parasola funduszy jest sprawą niezwykle ważną, dlatego że ze względu na podatki powinniśmy się związać z nim na bardzo długi okres. Na początek zła wiadomość: w Polsce nie ma dobrej oferty jeśli chodzi o fundusze. Problemem są bowiem ich koszty własne. Fundusze akcji w Polsce pobierają od 3,5% do 4% opłaty za zarządzanie. W porównaniu do funduszy na świecie to nie jest bardzo dużo. To jest KOSMICZNIE DUŻO. Za granicą fundusze pobierają za zarządzanie od 0,5% do 1,5%. Dlaczego polscy zarządzający muszą zarabiać ponad trzykrotnie więcej od firm zachodnich? Nie znam odpowiedzi na to pytanie (choć pewnie słaba świadomość wśród klientów pomaga im). Niemniej jednak mam nadzieję że wejście na nasz rynek zagranicznych graczy urealni stawki za zarządzanie w funduszach. Wniosek: nasze TFI wybieramy ale trzymamy rękę na pulsie i czekamy na fundusze z sensownymi opłatami.

Fundusze wybieramy kierując się następującymi kryteriami: Koszty, Zarządzający/Wynik historyczny, Aktywa, Szerokość oferty. Przy czym wymieniam tu czynniki w kolejności od najważniejszego do najmniej istotnego.

1. Koszty

Pierwszym kosztem jest opłata dystrybucyjna funduszu. Musimy się upewnić że ta opłata wyniesie zero. Opłata pokrywa "koszt dystrybucji" i jest istotnym czynnikiem który może zmniejszyć naszą rentowność. Załóżmy że zainwestowaliśmy dwa lata temu w fundusz UniKorona Akcji kwotę 10000zł. Jeśli kupilibyśmy go poprzez SFI mBank (z opłatą 0zł) i sprzedali obecnie (otrzymamy ok. 17500zł) to zysk wyniesie ok. 75%. Jednak jeśli kupiliśmy go w punkcie obsługi klienta i zapłaciliśmy 4% opłaty dystrybucyjnej to obecnie otrzymamy ok. 16800zł czyli zysk wyniesie ok. 68%. Mówiąc inaczej tym jednym wyborem jesteśmy biedniejsi o 700zł.

Drugi koszt jest wyrażony jako maksymalna stawka opłaty za zarządzanie aktywami. W polskich funduszach wynosi ona zazwyczaj od 3% do 4%. Zdecydowanie wybieramy te fundusze w których opłata jest niższa - najlepiej jak znajdziemy coś z opłatą poniżej 3%. Tutaj dwie uwagi:
* Podana stawka określa "maksymalny koszt", fundusze mogą pobierać mniej, jednak jak można się domyślać regulują tak swoje wynagrodzenie że zazwyczaj koszt jest równy tej stawce.
* Stawka podana w informacji o funduszu NIE ZAWSZE MOŻE BYĆ OSTATECZNYM KOSZTEM, jakie aktywa nasze mogą ponosić. Typowym przykładem kumulacji kosztów są tzw. "fundusze funduszy". Twoje pieniądze są w takich wynalazkach obciążane opłatą dla TFI które następnie kupuje kolejne fundusze swoje lub innych TFI które pobierają kolejne opłaty od już obciążonych pieniędzy. Jak to ma dać korzyść klientowi jest dla mnie tajemnicą, choć uważny klient sam może dostrzec że coś jest nie tak, wszak na przykład "fundusz funduszy" UniMaxAkcje sam podaje na swojej stronie że odniesieniem dla niego jest 95% średniej z innych funduszy, czyli że generalnie będzie GORSZY o 5% od średniego funduszu akcji. Nie jest to dziwne skoro musi dodatkowo pobierać opłatę.
Ciekawym przykładem jest też subfundusz AIG Parasol Subfundusz Akcji Chińskich i Azjatyckich. Otóż w swym prospekcie informacyjnym (pkt 3.19.10) podaje: Za zarządzanie Subfunduszem Towarzystwo pobiera wynagrodzenie (...) 3,0% w skali roku (...) Fundusz zawarł z AIG Global Investment Fund Management Ltd. z siedzibą w Dublinie umowę, na podstawie której znaczna część pobranego wynagrodzenia za zarządzanie będzie zwracana do aktywów Subfunduszu. - czyli mówiąc prościej - AIG rozumie to podwójne obciążenie i deklaruje że nieco je zmniejszy, ale o ile - nie wiadomo. To jest dosyć interesujące, bo przypomina sytuację kiedy np. idziemy do sklepu, kupujemy produkt, a jak zapytamy o cenę to sprzedawca powie "nie wiem, zastanowię się jak już będę podliczał na kasie". Takie coś jest możliwe chyba tylko w przypadku rynku finansowego w Polsce AD 2007.
Ja unikam tego typu produktów.

2. Zarządzający i wynik historyczny

Powinniśmy się zainteresować wynikiem historycznym osiąganym przez zarządzającego funduszem (nie przez fundusz!). Zarządzający się zmieniają ale zazwyczaj "krążą wewnątrz branży". Strona WWW danego TFI powinna poinformować kim są zarządzający, podać informację o ich kompetencjach i doświadczeniu. Sprawdźmy co dany zarządzający osiągnął w perspektywie kilku lat.
Duża rotacja w samym funduszu nie jest dobrym znakiem (np. GTFI/Idea Akcji). Jeśli fundusz pokazuje dobre wyniki, zarządzający jest ten sam od 5 lat, to jest to dobry znak (np. Konrad Łapiński który bodajże już od 7 lat zarządza aktywami Skarbiec Akcja i to z niezłym efektem).

Uważam że nie należy sugerować się zbytnio wynikiem historycznym danego zarządzającego w krótkim przedziale czasu. Preferowałbym kogoś kto ma stale "w miarę" dobre wyniki, a nie "ostatnio, chwilowo, znakomite". W szczególności uważnie spojrzałbym na wyniki osiągnięte podczas bessy.

3. Aktywa

Tutaj zasada jest prosta: czym mniejsze aktywa funduszu, tym lepiej. Dlatego, że mniejszy fundusz potrafi być bardziej "żwawy" i korzystać z okazji inwestycyjnych. I tutaj tradycyjnie przykład wyjaśniający tę sprawę: firma A warta fundamentalnie 10 mln zł ogłasza że dostała kontrakt który zwiększa jej wartość dwukrotnie, o kolejne 10 mln zł. Fundusze kupują jej akcje podnosząc cenę akcji na rynku, przy dziennym obrocie 2 mln (oznacza to że 10% akcji zmienia właściciela). Akcje rosną o 100%. Mamy dwa fundusze: X oraz Y. Każdy z nich zdążył przed wzrostem kupić akcji za 100tys. zł. Zarabia więc kolejne 100tys. Tyle że dla funduszu o aktywach równych 1 mln zł ten zysk to 10%, a dla funduszu o aktywach 100mln zł ten zysk to 0,1%. W przypadku odwrotnym - np. firma A ogłasza że grozi jej bankructwo - fundusz mniejszy ma większe szanse uciec z mniejszymi stratami.

Różnice w wielkości aktywów są duże. Np. fundusz Millenium Akcji ma obecnie ponad 1,5 miliarda zł aktywów. Natomiast fundusz UniAkcje Nowa Europa, zaledwie 25mln zł czyli aż sześćdziesiąt razy mniej!!!

4. Szerokość oferty

Jeśli wybierasz dla siebie parasol na dłużej, zwróć uwagę na to jak szeroka jest oferta. Niekoniecznie oznacza to, że czym więcej funduszy tym lepiej. Na rynku jest wiele parasoli które nie posiadają subfunduszu opartego na cenie pieniądza, taki parasol nie umożliwia wycofania się z wszelkich ryzykownych rynków.
Najlepiej aby parasol oferował wszystkie rodzaje funduszy które tu omawiamy, może też umożliwiać inwestycje zagraniczne lub specjalistyczne, sektorowe.

Czego się spodziewać a czego się nie spodziewać

Nie licz na to że zostaniesz milionerem ot tak po prostu

Internet jest pełny historii opisujących "siłę procentu składanego". I nie tylko internet - kwiatki na podobnym poziomie znajdowałem w poradniku dla potencjalnych klientów Private Banking jednego z największych banków w Polsce... Nie wierz w bajki o tym że inwestuje się 1000zł w fundusz akcji i składając procent jest się milionerem na emeryturze. Bajki te zazwyczaj zakładają dość wysoki roczny zwrot oraz nie uwzględniają inflacji. I już te dwa czynniki zmieniają obraz.
Inną, znacznie ważniejszą sprawą jest fakt, że historie te nie uwzględniają tego że inwestor czasem jest pod dużą presją aby zlikwidować inwestycję lub jej część. NIGDY NIE INWESTUJ 100% SWOICH ZASOBÓW W AKCJE. Dlaczego? Po pierwsze w większości przypadków odechce Ci się inwestowania w samym dołku bessy, gdzie większość sprzedaje. Ale nawet jeśli wierzysz mocno w swoje opanowanie i logikę, uwzględnij jeszcze jeden istotny czynnik: bessa to nie jest taka sobie kreska na papierze idąca w dół. Bessa to stan gospodarki! Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że Twoja sytuacja zawodowa w czasie bessy pogorszy się. Możesz być ZMUSZONY likwidować inwestycję aby mieć z czego żyć. Zawsze trzymaj zapas na przeżycie kilku miesięcy poza rynkami akcji.

Nie licz nawet że wyjdziesz lepiej niż "średni" inwestor

Fundusze zwykle nie są w stanie pokonać indeksu giełdowego. Nie licz że Twój przyniesie nadspodziewane wyniki. Na Świecie mamy co prawda wielkich inwestorów którzy potrafią stale pokonywać indeksy. Ale w Polsce jeszcze taka gwiazda CHYBA się nie ujawniła. Jeśli tak - daj znać w komentarzu do tego artykułu. Sprawdzimy.

PODSUMOWANIE:

1. Dywersyfikuj
Złóż inwestycję z funduszy kilku rodzajów: akcyjnych, obligacji, rynku pieniężnego.

2. Wybierz jeden parasol
Inwestuj w ramach parasola funduszy - najlepiej wybierz jeden parasol, oszczędzisz na podatkach.

3. Wybierz uważnie
Nie powinieneś skakać z kwiatka na kwiatek - zwiąż się z parasolem na dłużej. Szczególną uwagę zwróć na koszty.

4. Nie oczekuj cudów
Nie będzie tak jak lubią opowiadać "doradcy finansowi", czy też akwizytorzy. Nie wmawiaj sobie że jesteś długoterminowcem, nie wkładaj 100% w akcje, nie spodziewaj się że będziesz milionerem. ROBIENIE TEGO CO ROBIĄ WSZYSCY DAJE TAKIE EFEKTY JAKIE UZYSKUJĄ WSZYSCY. Proste, a często odkrywcze.

4.88889
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 4.9 (9 głosy)

Odpowiedzi

Naprawdę bardzo

Naprawdę bardzo interesujące przemyślenia i logiczne wywody. Nic dodać nic ująć. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam.
Romek

Co do kierowania się wielkością aktywów

Tak jednoznacznie stwierdzenie, iż lepszy jest fundusz o mniejszych aktywach chyba nie jest do końca właściwe. Jestem właśnie po lekturze książki na temat funduszy w której autor zwraca uwagę, że mniejsze fundusze są narażone na szereg negatywnych czynników. Np. według tegoż autora istnieje zagrożenie, iż zarządzający takim funduszom ulegnie pokusie wypracowania znacznie wyższego zysku w krótkim, rocznym terminie w celu zgromadzenia większych aktywów z rynku (mając świadomość, że znaczna część inwestorów kieruje się ostatnią roczną stopą zwrotu jako głównym wskaźnikiem "jakości" funduszu). Oczywiście celem funduszu jak i inwestora powinna być stopa zwrotu w dłuższym niż jednoroczny terminie. Kolejnym z zagrożeń jest niższa płynność funduszu o mniejszych aktywach. W przypadku dużej ilości umorzeń fundusz taki jest często zmuszony do odsprzedaży nawet najlepszych walorów w portfelu co jest ograniczone w przypadku większego funduszu. Istnieje także możliwość, iż dobrze zarządzany fundusz mały może zacząć przyciągać inwestorów z rynku i w szybkim terminie zwiększyć aktywa co także może obniżyć jego rentowność. Na zakończenie mojego przydługiego wywodu chciałem podkreślić, że Pana artykuł jak i pozostałe na tym portalu jest napisany w sposób bardzo przejrzysty i zawiera wiele cennych informacji. Pozdrawiam.

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Witam i dziękuję za

Witam i dziękuję za interesujący komentarz oraz miłe słowa pod adresem moich artykułów.
Co do polemiki na temat małych aktywów - nie wiem na jaką książkę i czyjego autorstwa się Pan powołuje - z oboma argumentami jednak nie mogę się zgodzić.

1. Podatność na większe ryzyko w przypadku mniejszych aktywów - jeśli dobrze zrozumiałem to argument jest w istocie dość zabawny. Twierdzi że przy małych aktywach zarządzający ma większą możliwość skupienia inwestycji w mniejszej ilości spółek, w tym również bardziej ryzykownych - małych - a przy dużej kapitalizacji "tak się nie da". Innymi słowy argument mówi że zarządzający za dużo może i ma za dużą swobodę co może być niebezpieczne. To jest sprzeczne z samym założeniem funduszu inwestycyjnego. Chcemy aby specjalista zajął się naszymi pieniędzmi, jeśli szukamy funduszu w którym nie będzie mógł on za dużo zrobić to powinniśmy zrezygnować z funduszy w ogóle. Jak można powierzać pieniądze komuś komu nie ufamy?
A jeśli boimy się małego funduszu który może mieć przez to załóżmy dwa razy większe wahania, to czy zamiast pakować się do funduszu dużego i płacić opłatę za zarządzanie od całości pieniędzy nie lepiej połowy pieniędzy wpłacić do funduszu mniejszego a połowy zostawić sobie na koncie? Świetne zmniejszenie ryzyka i dwa razy mniejsze koszty.

2. Mniejsza płynność w przypadku fali umorzeń: ten argument jest z kolei wg mnie zupełnie nie życiowy. Fale umorzeń zazwyczaj dotyczą całego segmentu funduszy - np. przy bessie dotyczą funduszy akcyjnych i zrównoważonych - dla każdego funduszu w podobnej skali. Jeśli sentyment jest taki że połowa klientów funduszy wypłaca środki to z funduszu który ma 10mln aktywów wypłacane jest 5mln a z funduszu który ma 500mln wypłacane jest 250mln. Czyli oba fundusze mają dokładnie taki sam problem. Owszem ten drugi może być bardziej rozdrobniony, więc więcej "gorszych" papierów na sprzedaż. Ale skąd teoria że te "gorsze" papiery przyniosą mniejszą stratę przy sprzedaży? Bo do tego cały argument się sprowadza. Nie przemawia do mnie.
Ja widzę problem dokładnie odwrotny: jeśli klienci panikują i połowa zleca umorzenie jednostek to proszę porównać problemy obu funduszy: musi Pan w jeden dzień upłynnić akcje za 5mln zł albo w jeden dzień za 250mln zł - proszę spróbować to zrobić na jednej sesji GPW bez zbijania kursów w dół. W którym przypadku będzie Panu łatwiej? No właśnie.

Jeśli już jesteśmy przy temacie, to mniejsze fundusze oczywiście mogą mieć mankamenty. Te które ja widzę to po pierwsze - fundusz może być mały dlatego że inwestorzy się do niego zniechęcili i wyciągali środki - tzn. że miał złe wyniki - dlatego w grupie małych średnie wyniki za przeszłość mogą być słabsze niż w dużych - tu trzeba ocenić czy nie jest to przyczyną dla konkretnego funduszu. Drugi mankament to koszty stałe - wyższe na jednostkę pieniądza zarządzanego więc mniejsza możliwość obniżenia kosztów.
Oba te mankamenty jednak można wyeliminować - pierwszy nie dotyczy wielu funduszy - np. nowych albo takich które miały złe wyniki W KRÓTKIM TERMINIE - szczególnie ta druga grupa jest interesująca. Drugi argument zupełnie nie dotyczy Polski - gdzie koszty funduszy są zupełnie rozbuchane i nie ma nawet o czym mówić jeśli chodzi o "możliwości obniżenia kosztów" - każdy fundusz ma i to spore.

Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz za komentarz.

wyniki inwestycyjne funduszy

Witam,

Podczas czytania Pana artykulu nasunelo mi sie jedno pytanie. W jaki sposob ocenia Pan wyniki inwestycyjne funduszy? Padla odpowiedz, ze sa to wyniki historyczne, co jest jasne bo zadnych innych do dyspozycji po prostu nie ma... Pytanie w jaki sposob ocenia pan te wyniki? jesli stopy zwrotu to z jakiego horyzontu czasowego? czy bierze Pan pod uwage ryzyko (zmiennosc) uzyskanych stop zwrotu? Moim zdaniem to wazne. Do tego sluzy cala nauka poswiecona analizie inwestycji (wezmy chocby model CAPM). Do tego pozostaje przypisanie wynikow do umiejetnosci zarzadzajacego.

Z kwestii poruszanych w ostatnim poscie, z moich badan wynika ze nie ma zaleznosci miedzy wielkoscia funduszu a jego ryzykiem (tj. wiekszy jest plynniejszy i ma mniejsze ryzyko). Przykladem moze byc Pioneer Akcji, ktory jest najwiekszy a 'chronicznie' osiaga najgorsze wyniki, patrzac przez pryzmat ponoszonego ryzyka.

Prawda jest, ze portfelowi o wiekszej kapitalizacji jest trudniej osiagac lepsze stopy zwrotu poniewaz jego portfel jest 'do bolu' zdywersyfikowany i nawet jesli posiada dobre aktywa w portfelu to ich ponadprzecietne wzrosty maja mniejsze znaczenie dla stopy zwrotu calego portfela.

Jest rowniez prawda, ze wielkosc funduszu nie jest czynnikiem decydujacym o wynikach (prosze porownac wyniki Arki Akcji i wspomnianego Pioneera - oba fundusze sa podobnej wielkosci (ok. 1,5mld zl), jednak wyniki diametralnie rozne. Oczywisice mozna mowic o roznych strategiach inwestycyjnych funduszy jednak z punktu widzenia klientow - idea jest prosta: fundusza akcji = wysokie ryzyko = wysokie oczekiwane stopy zwrotu.

Czynnikiem decydujacym o stopie zwrotu funduszu jest umiejetnosc zarzadzajacego do wyboru spolek o ponadprzecietnych wzrostach akcji i robienie to w odpowiednim momencie. Dlatego zgadzam sie ze wazna jest informacja kim jest zarzadzajacy. W przypadku zainteresowania konkretami wynikow TFI prosze o kontakt na priv. mtx[at]tlen.pl

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Co do wyników historycznych -

Co do wyników historycznych - jeśli miałbym je oceniać, to patrzyłbym na historię, czym dłuższą tym lepszą, ale czasu nie mierzyłbym w miesiącach czy latach, ale raczej w cyklach rynkowych. Jeśli zarządzający radzi sobie w każdym cyklu - to jest ważne.
Zmienności nie biorę pod uwagę. Moim zdaniem zbyt duże jest ogólne przywiązanie do problemu zmienności - zachwyty nad modelami typu CAPM, Betami, współczynnikami Sharpe i innymi takimi wynalazkami oparte są na wierze w efektywność rynku (co jest poglądem błędnym moim zdaniem) i są wręcz szkodliwe - bo skłaniają do uśredniania i nadmiernej dywersyfikacji - a co o tym sądzę już pisałem - wolę portfele skoncentrowane.
Dla mnie zmienność jest przyjacielem, nie wrogiem. Dzięki niej można chwycić wychylenie w dół czy sprzedać na wychyleniu w górę. Zmienność szkodzi jak ktoś potrzebuje płynności, ale fundusze akcji nie są od zapewniania płynności.

To co pisze Pan o badaniach związku wielkości aktywów ze zwrotami bardzo mnie zaciekawiło. Czy byłby Pan w stanie opublikować wyniki swoich badań? Chętnie bym je poznał i to nie tylko ja. Jeśli jest tak jak Pan pisze, to świadczy to o tym że zarządzający nie potrafią wykorzystać przewagi małych aktywów. O przewadze maluchów pisałem teoretycznie i sądzę że prędzej czy później ona się objawi.

.

Witam,

Ja również jestem pod wrażeniem artykułu, tym bardziej, że tematem 'inwestowania' interesuję się dopiero od kilku tygodni.
Jestem świadomy, że moja wiedza jest jak na razie znikoma, ale chciałbym wykorzystać okazję i w miarę świadomie zainwestować 3 tyś zł. Mam dopiero 19 lat, studiuję ale jestem świadomy, że jeżeli odpowiednio wcześnie zainteresuję się tematem, to istnieje duże prawdopodobieństwo 'sukcesu'.
Miałem zamiar zagłębić się w fachową literature( co zresztą robię), która dałaby mi pewne pojecie, ale przyznam, że zielone wskaźniki funduszy inwestycyjnych kusza, by zainwestować. Tym bardziej, iż wydaje mi się, że to bezpieczny sposób. Na pewno lepszy niż trzymanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym ..
Skąd mój pośpiech ? Wydaje mi się, ze zyskuje ten, kto tanio kupi, ale czy na pewno ?
Nie chciałbym popełnić falstartu.
W chwili obecnej moją uwagę skupiają fundusze ING:
1. ING SFIOS Sektora Energii
2. ING FIO Rosja EUR
oraz
1. Arka FIO Akcji Środk. i Wsch. Europy
2. Arka FIO Rozwoju Nowej Europy

Przyznam, że głównym kryterium wyboru był procentowy wzrost wartości wzrostu jednostki..
Które lepiej wybrać ? Czy aby nie popełniam błędu ?
W funduszach chciałbym ulokować poczatkowo 3 tyś zł.

Przyznam, że wzbudza Pan większe zaufanie, niż firmy zajmujące sie doradztwem inwestycyjnym, stąd mój post.
Jeżeli napisałem swoja wiadomość w złym 'miejscu', to proszę od odpowiedź na mail: areksmietana@gmail.com

Pozdrawiam

zaufanie?

na jakiej podstawie można pisać o zaufaniu ? bo obecny tutaj Pan nadaje na agentów( w większości ) a sam współpracuje zapewne z mBankiem i niejednokrotnie poleca właśnie tą placówkę a do tego "podrzuca " wspaniały program jakkolwiek zapewne płatny. Jedyne co się chwali każdemy kto chce inwetować/oszczędzać to to, że właśnie chce to robić a nie wychodzić co miesiąc na zero. Myślę że to kwestiwa tylko i wyłącznie indywidualna jak to zrobić. Lepiej poczytać książki różnych expertów zdziedziny inwestycji niż sugerować się słowami Bóg Wie Kogo na pierwszym lepszym forum wyszukanym zapewne w googlach, bo tak akurat wyskoczyło. Ładna otoczka tego forum zaślepia niektórym oczka.

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Odp Arecki:

Dziękuję za miłe słowa.

Artykuł napisałem już ponad 3 lata temu ale jest całkowicie aktualny i dostaję odzew że to bardzo pożyteczny materiał dla początkujących, z czego się cieszę. Zamierzam w wolnej chwili trochę go uzupełnić, np. o kwestie związane z opodatkowaniem w funduszach parasolowych i inne tematy ale to co jest, zostanie.

Co do konkretnych funduszy, nie będę tutaj wskazywał w co należy zainwestować. Sytuacja jest zmienna, niektóre trendy, jak w surowcach czy walutach są bardzo trudno przewidywalne, przynajmniej ja tego nie potrafię. Jeśli nie jesteś przekonany, może po prostu dywersyfikuj.

Zdecydowanie dobrze że pogłębiasz wiedzę. Jeśli zaczynasz, proponowałbym jednak abyś inwestował po trochu, nie wszystkie oszczędności. Osobiście nie mam takiego wrażenia że akcje są tanie i jest "jeszcze wcześnie". Odradzam też zbytnie sugerowanie się kolorem zielonym w historycznych wynikach funduszy. To że coś bardzo wzrosło nie oznacza że jest dobrą inwestycją, może oznaczać że nią było zanim wzrosło - a to co innego. Polecam Ci przeczytanie tego artykułu.

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Odp Gryshie:

Poruszasz bardzo ważny aspekt. Największym problemem osoby początkującej poszukującej informacji jest wiarygodność tych od których ta osoba chce się uczyć.

Właściwie na jakiej podstawie można ufać że Maciej Węgorkiewicz wie co mówi w temacie funduszy? A jeśli znajdziemy materiały innego "eksperta" który będzie zaprzeczał temu co mówi autor z ePortfel.com, to jak ustalić kto ma rację?

W tej dziedzinie bardzo ważne jest aby czerpać ze źródeł wiarygodnych. Nie widzę innej możliwości tylko sprawdzać autorów tych źródeł. Czy mają doświadczenie wieloletnie czy zaczęli 3 miesiące temu bo byli na jakimś kursie? Czy sami mają dobre wyniki w inwestycjach, czy należą do grupy która nie radzi sobie sama i dlatego woli uczyć innych? Co dany autor mówił w przeszłości i czy ma powody się wstydzić tego co mówił czy nie?

Odpowiedź na takie pytania może pomóc odsiać ziarna od plew. Gdybym był początkującym i trafił na tę stronę, pierwszą rzeczą jaką bym zrobił to sprawdził co jej autor pisał w roku 2007 gdy wszyscy trąbili że warto inwestować w nieruchomości bo one nigdy nie tanieją, albo że w małe i średnie spółki bo hossa da zarobić po 100%.
Albo co jej autor mówił na początku 2009 gdy krzyczano o kryzysie i że akcje są bardzo niebezpieczne (podczas gdy wtedy należało je kupować).
Także otwieram Google i szukam informacji które pomogą mi ustalić czy mam do czynienia z osobą doświadczoną czy z kimś kto taką osobę udaje.

To bardzo ważne z jakiego źródła pijemy.

Na koniec powtórzę to co napisałem w tym wątku: Gryshie - zaczynają przez Ciebie przemawiać emocje, stąd zapewne te Twoje pomysły jakobym miał pracować dla mBanku (nie pracuję i nie mam nic wspólnego z mBankiem poza posiadaniem tam konta) albo realizować jakieś niecne interesy a nie edukować. Proszę wygaś trochę emocje i skup się na faktach merytorycznych. Nawet jeśli uznasz że jestem niewiarygodny. Nie ma problemu, każdy z nas będzie jadł owoce swoich decyzji.

Portret użytkownika czogori

mój pierwszy raz

Witam
Przyłączam się do wystawienia dobrej oceny dla artykułu Pana Macieja, wydaje się, że facet wie o czym pisze.
Rozmowy na tym forum śledzę już od jakiegoś czasu i w końcu zdecydowałem się napisać coś o swoich sposobach radzenia sobie z funduszami inwestycyjnymi (FI).
Popełniam więc pierwszy wpis na forum (nie licząc pożegnania Yody).
Moje „kontakty” z FI trwają około 10 lat, przy czym sielanki trwającej do października 2007 nie należy rozważać w perspektywie nauki inwestowania (myślę że nie tylko u mnie).
Wypadało by dodać tutaj, że nie mam żadnego wykształcenia ekonomicznego, mam wykształcenie techniczne, Politechnika Łódzka, Wydział Elektrotechniki i Elektroniki i pracuję w swoim zawodzie (tak około 12 godz dziennie).
W fundusze można inwestować w różnoraki sposób, długoterminowo, krótkoterminowo, agresywnie ... itd., zależy to od rynku, od wiedzy inwestora oraz jego wytrzymałości psychicznej.
Jakie są moje rady?
1. jak ktoś się nie chce denerwować to niech wpłaci drobne na lokatę bankową
2. lub na FI skarbowe (tylko po co?)
3. jak ktoś się nie chce uczyć patrz pkt nr 1 (każdy uczeń wie co to stres :))
żeby zbytnio nie stresować tym stresem
4. do inwestowania w FI podchodzić NALEŻY jak do zabawy, prawdopodobnie podobnie jak do GPW ale się nie wypowiadam bo w tej dziedzinie żółtodziób jestem.
Na początku roku 2008 rozpocząłem przygodę z Supermarketem Funduszy Inwestycyjnych (SFI) w mBanku (se wybrałem termin to się okazało później).
Przyjąłem strategię zakupu kilku FI posiadających fundusze parasolowe (jak najwięcej), na bieżąco śledzenia rynków i zmiany posiadanych FI dostosowującej do aktualnej koniunktury. Oczywiście wypracowanie tej strategii trwało jakieś ½ roku i nie ma sensu opisywać tutaj sposobu jak do niej doszedłem.
Zmian najczęściej dokonuję sobota / niedziela, ze względu na tygodniowy przegląd rynków oraz, a może przede wszystkim możliwość wygospodarowania kilka chwil wolnego czasu. Oczywiście jeśli się dzieje „coś nakazującego” zmianę FI w trakcie tygodnia, to nie czekam do soboty.
Zalety takiej zabawy są takie, że dywersyfikacja kapitału odbywa się w pełni ponieważ oprócz „standardowych” funduszy akcji, obligacji, skarbowych można kupować także inwestujące w surowce, rynki żywnościowe, azjatyckie, rynki rozwijające się, waluty, budownictwo itp.
Wada – trzeba na bieżąco obserwować wszystkie rynki (patrz pkt. 3)
Zmiana strategii inwestycyjnej odbywa się poprzez konwersję w ramach parasola.
FI które obecnie posiadam to: Amplico, Allianz, DWS, BPH, Skarbiec, Uni.
Jakie są moje „osiągnięcia”? Za rok 2008 strata 9,6% i każdemu rozpoczynającemu radzę założyć taką perspektywę pierwszego roku !!! Za rok 2009 zysk 20,5%, od początku SFI zysk 10,9% żadna rewelacja - to ze względu na ciągle popełniane błędy ale co się ubawiłem (szczególnie wypowiedziami niektórych „analityków”) tego mi nikt nie odbierze (patrz pkt. 4).
Jeśli ktoś z Was bawi się podobnie w SFI to proszę o odzew.

ps. (dla niektórych)
Żeby nie było niedomówień, podobnie jak Pan Maciej jestem „agentem mBanku” – posiadam tam konto osobiste.

Dobry, merytoryczny artykuł.

Dobry, merytoryczny artykuł. Mam tylko jedną uwagę:

"3. Aktywa
Tutaj zasada jest prosta: czym mniejsze aktywa funduszu, tym lepiej. Dlatego, że mniejszy fundusz potrafi być bardziej "żwawy" i korzystać z okazji inwestycyjnych.[...]
Każdy z nich zdążył przed wzrostem kupić akcji za 100tys. zł. Zarabia więc kolejne 100tys. Tyle że dla funduszu o aktywach równych 1 mln zł ten zysk to 10%, a dla funduszu o aktywach 100mln zł ten zysk to 0,1%. W przypadku odwrotnym - np. firma A ogłasza że grozi jej bankructwo - fundusz mniejszy ma większe szanse uciec z mniejszymi stratami."

Wg moich obliczeń w przypadku odwrotnym (bankructwa spółki) wynik jest następujący:
strata 100tys zł dla funduszu o aktywach równych 1mln zł to strata 10%, a dla funduszu o aktywach 100mln zł to strata 0,1%.

Tak więc 'żwawość' funduszu to miecz obosieczny.

I nie przekonuje mnie opinia, że 'fundusz mniejszy ma większe szanse uciec z mniejszymi stratami', bo oba fundusze mają zainwestowane w spółkę DOKŁADNIE tyle samo - 100 tys., więc ich szansa wycofania się z małymi stratami jest dokładnie taka sama.

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Zgoda

Dziękuję za tę uwagę. Trudno się z Tobą nie zgodzić.

Pisząc o przewadze małych aktywów w domyśle zakładałem zaufanie do zarządzającego, zakładałem że będzie lepszy niż średnia rynkowa. To założenie oczywiście nie musi być spełnione i prawdą jest że małe aktywa działają obosiecznie. Jeśli trafimy na dobrego zarządzającego, pozwolą więcej zarobić niż w funduszu dużym. Jeśli zarządzający będzie miał pecha, stracimy więcej niż u "grubasa".

Dziękuję za wartościową i słuszną uwagę.

A tak przy okazji...

z tego co zauważyłem po twórczości na blogu to głównym tematem Twoich zainteresowań są finanse osobiste oraz analiza fundamentalna. Mógłbyś się pochwalić skąd czerpiesz wiedzę na ten temat? Jakie książki wg Ciebie warto przeczytać, z jakimi publikacjami się zapoznać, które serwisy (oczywiście oprócz ePortfel;D) warto śledzić?

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Link

Dzięki:)

Dzięki:)

Arka

Ja analizując dany fundusz sprawdzam jak sobie radził w przeszłości w długim okresie. Tu fundusz Arka akcji wypada bardzo dobrze i z reguły lepiej od indeksu WIG, który jest benchmarkiem dla nich. Według mnie, nie ma uzasadnionych obaw na to, że będą sobie słabo radzili w następnych latach, chyba, że zmienią zarządzającego. Jednak jak porównuje inne ich fundusze to w każdej kategorii wypadają bardzo dobrze, więc widać, że naprawdę starannie dobierają zarządzających.

Natomiast ustosunkowując się do tekstu na temat funduszy. Myślę, że koszty funduszu nie są tak bardzo istotne. Na pewno nie stawiałbym ich na pierwszym miejscu. Myślę, że nic nam to nie da jeśli wybierzemy fundusz z najmniejszą opłatą jeśli w przeszłości radził sobie słabo. Liczą się przede wszystkim wyniki. Nie sądzę abyśmy znaleźli fundusze z najniższymi opłatami, które systematycznie osiągają wyniki lepsze o różnicę wynikającą z opłaty w stosunku do funduszy najdroższych.

Z drugiej strony jeśli opłaty miałyby tak kolosalne znaczenie, to czemu są takie różnice w stopach zwrotu między funduszami z podobnymi aktywami i opłatami?

Oczywiście, można dyskutować czy 4% to jest drogo, czy tanio, czy to uzasadnione czy nie, jednak jeśli zarządzający mimo tych opłat potrafi systematycznie przewyższać wyniki globalnego runku to dla mnie nie ma wątpliwości, że warto mu za to zapłacić. Nie wiem też do końca jak są wynagradzani zarządzający, jednak myśle, że im większy fundusz tym może sobie pozwolić na lepszego fachowca i ma z czego mu zapłacić naprawdę dobre pieniądze.

To samo jeśli chodzi o aktywa funduszy. Niby wszystko się zgadza, ale w praktyce znowu jest różnie. Są fundusze bardzo duże, które radzą sobie świetnie, są i małe które wypadają słabo.

Dlatego ja, koncentruje się wyłącznie na wynikach danego funduszu w określonych momentach w przeszłości i na tym, który najbardziej odpowiada mojemu systemowi inwestycyjnemu. Oczywiście również na zarządzającym :).

Natomiast myślę, że ciekawe efekty może dać fundusz niewielki, którym zaczyna zarządzać sprawdzony fachowiec z dobrymi wynikami z przeszłości. W tym przypadku faktycznie, może to mieć pewne znaczenie jednak czy da się to przewidzieć ? Jeśli są na to określone dowody i potwierdzone fakty to chętnie je poznam :)

Portret użytkownika Maciej Węgorkiewicz

Ok

Zasadniczo - dobrze kombinujesz Ulises.

Jeśli masz naprawdę dobrego zarządzającego to warto zapłacić jeden czy dwa procent więcej. Ale jeśli masz. Kwestię kosztów postawiłem na pierwszym miejscu bo artykuł jest przeznaczony dla początkujących, a Ci mogą mieć problem z oceną najlepszego zarządzającego. Tu trzeba spojrzeć na więcej czynników niż na ostatnią stopę zwrotu i to temat na kolejny artykuł.
Natomiast początkujący nie będzie miał problemów z oceną kosztów.

W ten sposób czytelnik mojego artykułu ma większą szansę wybrać lepszy fundusz. Dlatego że wyższe koszty nie oznaczają lepszego zarządzania. Bogatsze firmy niekoniecznie zatrudniają lepszych fachowców.

Przykład: polskie fundusze akcji zazwyczaj biorą 3,5% lub 4% za zarządzanie. Najlepszymi jeśli chodzi o fundusze agresywne wydają się m.in. Arka i Legg Mason. Arka bierze 4% a Legg Mason 3,5%. Jak widać Legg jest "tani" mimo że jest lepszy od wielu innych funduszy które są drogie.

Także - jeśli potrafisz ocenić jakość zarządzania (a widzę że potrafisz), to jak najbardziej - idź za tym. Jeśli jednak jesteś początkujący i niepewny swoich sądów - patrz przede wszystkim na koszty.