ePortfel.comW dniu 19.02.2008 podpisałam umowę z firmą „Axa” , przystępując do ich programu „Plan Inwestycyjny Axa”, z płatnością regularną na czas nieokreślony.Wciągnąl mnie w to syn mojej dobrej znajomej,uczył dopiero sie ubezpieczen z Axa sie wiec,wszystko co mowił ładnie wyglądało,mowił ze dzialaja na zasadzie zaufania i zebym podała jakas znajomą osobe.Do podpisania umowy przyjechal agent bo ten młody nie mogł podpisywac umowy.sposób podpisania umowy , który z perspektywy czasu i doświadczenia przypomina czystą akwizycje , w której sprzedaje się niewartościowy produkt za cenę wyższą od firmowych . Być może długo planowa inwestycja przyniosła by korzyśc , ale nie to jest sednem sprawy. W maju 2008 roku poznałam – jak się okazało przyszłego męża , we wrześniu zaręczyliśmy się . Zaczęliśmy planowac ślub oraz wspólną przyszłośc i nie mogłam sobie pozwolic na dalsze uczestnictwo w funduszu , musieliśmy nazbierac na ślub i wesele .Poprosiłam mojego agenta o mozliwosc zmniejszenia składki,jak sie okazało było to mozliwe po dwoch latach,niestety nie było mnie stac płcic przez nastepny rok tak duzej składki.Moj agent juz nie odbierał moich telefonow.Postanowiłam , że złożę rezygnację z dalszego uczestnictwa . Narzeczony prześledził umowę oraz Ogólne Warunki Umowy , wraz z tabelą opłat i prowizji i okazało się, że rezygnując , tracę wszystko z rachunku podstawowego ( wysokośc opłaty likwidacynej w ciągu pierwszych 2 lat wynosi dwu krotnośc rocznej składki , lub jeśli tyle nie ma zgromadzone , wysokośc wkładu ). Ponieważ moja rezygnacja zbiegła się w czasie z kryzysem , który mocno nadszarpnął także fundusze , straciłam wszystko z rachunku podstawowego oraz połowę z rachunku dodatkowego – tak zwanego „koszyka” , który nie był obciążony opłatą likwidacyjną . Okazało się też , że koszyk dodatkowy pochłonął 500 zł wpłaty , które były w zawieszeniu , gdyż jak się okazało , miałam dowolną wysokośc wpłaty na ten dodatkowy , lecz księgowane to było wyłącznie po przekroczeniu wpłaty 1000 zł . Pieniądze , które zostały przeze mnie wpłacone , zaraz po wypowiedzeniu umowy , przeksięgowano na poczet zaległej składki bez śladu takiej operacji na koncie , co mogę udokumentowac wydrukami z rachunków .
Sednem sprawy jednak jest tu wysokośc opłaty likwidacyjnej , która w normalnym prawie jest wygórowana , a wręcz w myśl :
1. ustawa z dnia 23.04.1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.),
2. ustawa z dnia 16.02.2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz. U. nr 50, poz. 331 ze zm.)
- jest niezgodna i zabroniona i zapis nie powinien się tam znaleźc w takiej formie.
Pomimo tego , iż umowę podpisałam i miałam czas na rezygnację z tej umowy , nie miałam wpływu na treśc brzmienia OWU .
W przekonaniu utwierdziła mnie rozmowa narzeczonego z Rzecznikiem Praw Konsumenta , który powiedział , że taki zapis jest sprzeczny , nie mniej nie ma jeszcze ustawy o sporze zbiorowym – w takiej sytuacji jest więcej osób , a swych praw mogę dociekac z powództwa cywilnego. Rozmowa z adwokatem , uświadomiła mnie , że w zasadniczej części mam rację, ale proces byłby precedensowy ( nikt do tej pory nie wytoczył takiej firmie sprawy o tak niewielką kwotę ( ok 3000 zł ) i w razie przegranej ,bo przecież podpisałem umowę , moja strata była by podwójna .
„Axa” tłumaczy tak dużą wysokośc opłaty swoimi kosztami. Nie przeczę , że także ponoszą koszty, ale co miesiąc potrącano mi ze składki różne opłaty, w różnych wysokościach a na końcu zabrano wszystko. Czy to normalne , że firma partycypuje w zyskach , ale straty ceduje tylko na klienta ?
Czy ktoś w naszym państwie w końcu stanie w obronie ludzi , którzy tak jak ja chcieli oszczędzic kosztem wielu wyrzeczeń ? Dla mnie to duża strata , dla „Axa” , kolejny frajer na którym zarobili .
A nasze prawo , stoi po stronie bogatych...
...
czw., 24/06/2010 - 21:42 — ulises50Opłaty likwidacyjne są podyktowane ochroną firmy na wypadek zerwania umowy przez klienta. Naszym zyskiem jest to, że możemy inwestować całość składek od początku, jednak firma musi wypłacić prowizję pośrednikowi z góry. W innym przypadku nikt nie chciałby pracować dla takiej firmy. Dlatego jeśli klient zrywa umowę przedwcześnie firma musi się zabezpieczyć wysokimi opłatami likwidacyjnymi.
Jest to znacznie bardziej uczciwe podejście niż starsze konstrukcje gdzie w pierwszym roku cała składka była przeznaczana na koszty, a dopiero od drugiego roku składki były inwestowane. W tym przypadku, niezależnie jak długo oszczędzaliśmy, trzeba było ponieść początkowe wysokie koszty.
Póki co sytuacja na rynku
sob., 26/06/2010 - 20:15 — Maciej WęgorkiewiczPóki co sytuacja na rynku produktów UFK jest taka że te produkty są legalne, pomimo tak wysokich kosztów. Nie słyszałem jeszcze o przypadku sądowego wywalczenia sobie zwrotu pieniędzy. To że produkt jest drogi nie oznacza że musi być nielegalny.
To trochę jak z patelniami - bardzo dobrą patelnię możesz sobie kupić w sklepie za 100zł ale możesz też dać się namówić akwizytorowi sprzedaży bezpośredniej i kupić taką samą za 700zł. Różnica tylko jest taka że tu masz otwarcie powiedziane ile więcej musisz zapłacić, a w produktach finansowych te koszty są sprytnie poukrywane.
Jeśli syn znajomej i agent mamili Cię nieprawdziwymi wizjami i uczestniczyli w ukryciu prawdziwych kosztów produktu to masz prawo czuć się przez nich oszukana - niestety jest to nie do udowodnienia bo liczy się to co jest na papierze - a na papierze mamy wszystkie te warunki wyłożone i Twój podpis na dole. Koniec tematu.
Staram się uczulać ludzi na te sprawy, bo nie Ty jedna czujesz się naciągnięta, jednak mam wrażenie że ludzie nie chcą dowiadywać się więcej i nie mają potrzeby się edukować. Pytanie brzmi - dlaczego nie znalazłaś nas przed podpisaniem umowy? A drugie - czy będziesz tu zaglądać w przyszłości aby nie powtarzać błędów?
Do Macieja
czw., 01/07/2010 - 11:45 — ulises50Porównanie sprzedaży złożonego produktu finansowego ze sprzedażą patelni jest co najmniej niestosowne.
Już kiedyś o tym pisałem. Każdy ma prawo założyć sobie rachunek maklerski i zająć się samodzielnie inwestowaniem. Jednak dlaczego statystyki są tak niekorzystne dla osób samodzielnie inwestujących? Jeszcze nie spotkałem się z danymi które by świadczyły, że większość inwestujących wychodzi na plus z takich inwestycji.
Przeciętny Kowalski zupełnie się na tym nie zna i nawet go to nie interesuje. Może się skusi na jakąś inwestycję gdy usłyszy w telewizji, że można było zarobić 100% lub więcej, a jak wiadomo wtedy jest już za późno. Taki Kowalski zainwestuje i wyjdzie z inwestycji ze stratą i przeświadczeniem, że to nie dla niego. Oczywiście później sprawa przycichnie, Kowalski ochłonie i po kilku latach znowu się skusi itd. :)
Można nad tym ubolewać ale taka jest prawda. Jeszcze w swojej karierze nie spotkałem osoby, która byłaby w pełni świadoma jake posiada rozwiązanie finansowe i jakie są możliwości i koszty. I co więcej, nawet jak się to wszystko przedstawi klientowi to i tak po czasie zapomni bo to go zwyczajnie nie interesuje!
Ludzie jak mają chwile czasu to wolą go spędzić z rodziną czy wypocząć, a nie zajmować się sprawami które ich nie interesują albo na których się nie znają. Dlatego też, zawsze będzie kwitła sprzedaż bezpośrednia.
Jedyną kwestią nad którą warto się zastanowić to to, aby tego rodzaju produkty i porady oferowała osoba która faktycznie się na tym zna, a nie taka która jedynie umie to sprzedawać. To jest naprawdę słaby punkt tej branży. Kiedyś miałem okazję poznać prężną firmę w której zdecydowana większość doradców sama potrzebowała gruntownej porady :), jednak nie przeszkadzało to nikomu, że chodzą i sprzedają takie produkty. Tacy doradcy tylko dlatego mogą jakoś funkcjonować gdyż klient nie jest w stanie sprawdzić ich kompetencji bo sam nie ma o niczym pojęcia.
Ubolewasz, że ta Pani nie zapoznała się z tym forum wcześniej. A ja się pytam, jakie dasz gwarancję tej Pani, że po zapoznaniu się z tym forum zacznie odnosić sukcesy inwestycyjne?
Twoją słabością jest to, że nie wiesz jaka jest faktycznie wiedza ludzi na ten temat i jaki mają stosunek do oszczędzania gdyż nie zajmowałeś się taką sprzedażą. Dlatego też krytykujesz te rozwiązania i doradców. Tymczasem naprawde wiele osób jest zadowolonych z tych rozwiązań i ze swoich doradców i dla wielu osób wizyta doradcy była zaczątkiem aby zacząć cokolwiek oszczędzać i planować swoje finanse.
Ja apropos ostatniego zdania
czw., 01/07/2010 - 18:12 — JanoslawJa apropos ostatniego zdania napisanego przez ulisesa50. Dokładnie tak było. Kolega, który sprzedawał produkty Skandii chciał mnie przekonać do niej. Ja mu odmówiłem, mówiąc, że okej, ale najpierw jeszcze sam poszukam i poczytam w internecie o co chodzi. Tak trafiłem tutaj, no i okazało się, że nie potrzebuje Skandii, aby oszczędzać. Zainteresowałem się funduszami inwestycyjnymi jeszcze bardziej, ale to można powiedzieć dzięki koledze, który naświetlił delikatnie, że coś takiego istenije. Oczywiście, gdyby nie moja własna praca i ciekawość mogłoby to się skończyć na podpisaniu umowy, a potem na przeklikaniu w co się wpakowałem.
Do Jarosława
pt., 02/07/2010 - 09:45 — ulises50Tylko czemu na przeklinaniu? :) Ja sam korzystam z tego programu i uważam, że jest to rozwiązanie jedno z lepszych na rynku, jednak pod pewnymi warunkami :).
Na przykład obecnie jest promocja dzięki której można założyć sobie lokatę na koncie dodatkowym, gdzie opłata za zarządzanie jest o połowę mniejsza i dodatkowo Skandia dorzuca po roku 4% wpłaconej kwoty na konto regularne. Promocja jest dla każdego kto posiada program w Skandii. Przy większej kwocie te 4% mogą nam pokryć koszty programu regularnego na kilka lat :).
Sam korzystałem z innej promocji +15% do składek regularnych w pierwszym roku. To również pokrywa mi koszty programu na kilka lat. Skandia często stosuje podobne bonusy, są to programy długoterminowe więc firma może sobie na to pozwolić.
Pomijając te promocje, Skandia jest doskonałym narzędziem dla osób które nie chcą się zajmować swoją inwestycją, a chcą zarabiać znacznie lepiej niż na lokacie bankowej. Z dużym prawdopodobieństwem mogę zapewnić takim osobom 8-10% średnioroczne zyski konfigurując odpowiednio portfel i narzędzia dostępne w Skandii. Mój klient ma prawo mnie z tego rozliczyć. Ja wymagam tylko jednego, aby klient zdecydował się czy chce oszczędzać i czy będzie to robił.
Wesele i inne wydatki okolicznościowe to dla mnie żadna przyczyna. Zawsze coś się w życiu takiego pojawi i jeśli to byłaby powód rezygnacji z takiego programu to nigdy byśmy nie zdołali uzbierać przyzwoitych pieniędzy. 200-300 zł miesięcznie nie pomoże nam w tych wydatkach. Jeśli ustalam składkę z klientem to zawsze bierzemy pod uwagę to aby nie była to kwota, która nadmiernie obciąża jego budżet. Obiektywną przyczyną jest np. utrata pracy i tu są możliwości aby zawiesić program na pewien czas. Sama firma również może pójść na pewne niestandardowe ustępstwa w sytuacjach losowych.
Tak na koniec mogę tylko napisać, że nie raz spotkałem się z sytuacją w której klient żałował, że zerwał przedwcześnie taki program i to w gruncie rzeczy z błachej przyczyny. Niestety straconego czasu i przedwcześnie wydanych pieniędzy już nikt nie wróci.
Każde porównanie zawiera
pt., 02/07/2010 - 10:05 — Maciej WęgorkiewiczKażde porównanie zawiera mniej lub więcej trafnych analogii, a w niektórych aspektach jest nieadekwatne. W tym sensie oczywiście porównanie produktu finansowego do patelni nie jest trafne w przypadku ogólnym, jednak pasuje do tego szczególnego przypadku nad którym dyskutujemy. Katia dostała bardzo drogi produkt (cena równa wszystkim pieniądzom jakie wpłaciła jest chyba najwyższą jaką można ustalić), bo musiała opłacić drogiego akwizytora. Za tę opłatę nie otrzymała żadnej pomocy, bo trudno za pomoc uznać nie odbieranie telefonów. Według opinii i informacji jakie do mnie docierają taka sytuacja nie jest jakąś wyjątkową patologią. To jest bardzo częste.
Jednak dlaczego statystyki są tak niekorzystne dla osób samodzielnie inwestujących? Jeszcze nie spotkałem się z danymi które by świadczyły, że większość inwestujących wychodzi na plus z takich inwestycji.
Takich statystyk nie widziałem, ale jestem przekonany że samodzielnie inwestujący wychodzą na tym bardzo dobrze. To o czym Ty piszesz to statystyki mówiące o samodzielnie spekulujących, a nie inwestujących. W mediach i opisach badań te dwa pojęcia niestety są mylone.
Spekulowanie prowadzi do strat bo jest grą o sumie ujemnej, to wynika z matematyki. Ci którzy robią to samodzielnie mają taki sam wynik jak Ci którzy robią to w polisach UFK, tyle że osiągają go szybciej.
Polecam przeanalizowanie badań Dalbar Research na ten temat. Badanie te pokazują jakie wyniki osiągają indywidualni w funduszach.
Kiedyś miałem okazję poznać prężną firmę w której zdecydowana większość doradców sama potrzebowała gruntownej porady :), jednak nie przeszkadzało to nikomu
Dokładnie tak. I nie wynika to z klątwy faraonów egipskich nałożonej na nasz kraj tylko z konstrukcji produktów, która sprawia że akwizytorowi najbardziej opłaca się nie odbierać telefonów. Sprzedać i zapomnieć.
To że Ty Ulises tak nie postępujesz wynika z tego że Ty jesteś wyjątkiem a nie normą.
Ubolewasz, że ta Pani nie zapoznała się z tym forum wcześniej. A ja się pytam, jakie dasz gwarancję tej Pani, że po zapoznaniu się z tym forum zacznie odnosić sukcesy inwestycyjne?
Na skutek nie zapoznania się z forum Pani nabyła od akwizytora produkt na skutek czego straciła wszystkie pieniądze po dwóch latach, czyli osiągnęła stopę zwrotu -100%.
Spokojnie daję gwarancję że gdyby się zapoznała i zainwestowała alternatywnie, np. tak jak miał szczęście zrobić to Janoslaw, jej stopa zwrotu byłaby zdecydowanie lepsza niż -100%.
Tymczasem naprawde wiele osób jest zadowolonych z tych rozwiązań i ze swoich doradców
Nie spotkałem ani jednej osoby zadowolonej z tego że przed laty kupiła produkt UFK, chyba że sama zajmuje się tematyką inwestycyjną (np. sama takie produkty sprzedaje). Naprawdę sobie nie przypominam ani jednej.
Osób takich jak autorka wątku znam za to dziesiątki.
...
pt., 02/07/2010 - 12:03 — ulises50Znam ludzi z samego topu tej branży i oni otwarcie mówią że Ci doradcy którzy postępują uczciwie wobec swoich klientów, muszą to robić wbrew własnym interesom.
Po części to prawda, a już kilkanaście lat temu była to szczera prawda, dlatego musiałem wycofać się z branży. Natomiast teraz jest troche inaczej dzięki nowszym konstrukcjom produktów takich jak Skandia, Axa, Aegon, Generali. Pewien konflikt interesów jest nadal jednak ten kto myśli o tej pracy perspektywicznie powinien działać głównie na korzyść klienta, a nie swoją.
Na skutek nie zapoznania się z forum Pani nabyła od akwizytora produkt na skutek czego straciła wszystkie pieniądze po dwóch latach, czyli osiągnęła stopę zwrotu -100%.
To już jest problem nie konsekwencji w działaniu, a nie samego narzędzia. Program jest wieloletni i tego należy się trzymać i klient powinien być tego świadomy.
Nie spotkałem ani jednej osoby zadowolonej z tego że przed laty kupiła produkt UFK
Ja spotkałem :). Myśle, że osoby zadowolone nie mają żadnego interesu, a przeważnie i czasu, aby się tym chwalić na forach. Co najwyżej mogą mnie i innych z których są zadowoleni polecić swoim znajomym.
Natomiast osób niezadowolonych jest znacznie więcej i to jest normalne i te osoby mają prawo wyrazić swój żal. Nie jest tajemnicą to jak wygląda branża. Jest to zawód, który ma chyba najwyższy współczynnik rotacji pracowników. Zdecydowana większość kończy karierę na garstce swoich znajomych.
Niedawno byłem u pani, która miała łącznie 4 programy i na wszystkich była do tyłu. Oczywiście konstrukcje liderów branży z ogromnymi obciążeniami. W sumie to sam się zdziwiłem, że ta pani jeszcze chce podjąć z kimkolwiek współpracę, jednak się zdecydowała. To się nazywa chęć do oszczędzania :). Ta pani ma u mnie najwyższy priorytet.
No właśnie w tym problem, że
pt., 02/07/2010 - 11:46 — JanoslawNo właśnie w tym problem, że akwizytorzy nastawieni są na zarobek, który wpływa do ich kieszeni w momencie podpisania umowy z potencjalną osobą. Potem jak mniemam nie zarabiają, więc i nie chce im się pilnować / pomagać, więc szukają nowych osób na kolejny zarobek.
Zadowolonym można być wtedy, gdy się pilnowało samemu taką inwestycję, przykładowo, kiedy był krach i giełda poleciała w dół, nikt kto sam inwestował wydaje się, że nie pozwoliłby na takie spadki w portfelu.
Ktoś, kto pozostawił inwestycję samą sobie, albo czekał na doradcę, niestety mógł kończyć z ponad -50% stopą zwrotu.
Myślę, że cała ta sytuacja pokazuje jak ważna jest świadomość, wiedza, niezależnie od produktu, który wybierzemy. Niestety, żeby robić coś dobrze, trzeba mieć wiedzę na ten temat i tutaj właśnie programy inwestycyjne pokazują tych ludzi, którzy myśleli, że samo się zarobi, bez ich ingerencji.
Kolejnym przykładem z życia są sytuacje, gdy zatrudniamy jakąś 'wyspecjalizowaną' firmę do pewnej usługi, np. remont kuchni.
Jeśli ktoś nie zna się na tego typu rzeczach, to przyjmie za poprawne wszystko to co firma zrobi. Dopiero po jakimś czasie może zauważyć, że jakaś rura, źle została podłączona i teraz mamy zaciek na ścianie. Co innego, gdy znamy się na rzeczy i w momencie instalacji zauważymy, co dana firma źle zrobiła.
W dzisiejszym świecie człowiek niestety musi znać się na wszystkim.
...
pt., 02/07/2010 - 12:35 — ulises50Zadowolonym można być wtedy, gdy się pilnowało samemu taką inwestycję, przykładowo, kiedy był krach i giełda poleciała w dół, nikt kto sam inwestował wydaje się, że nie pozwoliłby na takie spadki w portfelu.
Teoretycznie się zgadza ale to tylko teoria :). Problem w tym, że trudno przewidzieć jaki będzie ten krach i co się stanie, tym bardziej dla laika. Dlatego inwestując najlepiej jest posiadać pewien plan co robimy w jakim momencie i dlaczego. Rolą doradcy jest taki plan klientowi przedstawić i dostosować go do jego preferencji.
W inwestowaniu szczególnie, potrzebne jest pewne doświadczenie. Czasami czytając fora i zdobywając informacje można tylko sobie zaciemnić obraz :)
W dzisiejszym świecie człowiek niestety musi znać się na wszystkim.
Niestety to jest niemożliwe, szczególnie w dzisiejszym świecie, nawet jeśli ktoś ma mnustwo czasu na ciągłą naukę :) Dlatego tak ważne jest aby robić to na czym się znamy, a to na czym się nie znamy powierzyć specjalistom. Trzeba ich jednak umieć rozpoznać i ta umiejętność się bardzo przydaje :). To tak jak byśmy byli prezesem swojej własnej firmy. Najlepszy prezes to nie ten który się na wszystkim zna ale ten, który umie dobrać najbardziej odpowiednich ludzi.
Czytałem niedawno wywiad z Polakiem, który zdobył mistrzostwo świata w inwestowaniu na Forexie. Redaktor zapytał się go czy inwestuje też na giełdzie w akcje, a ten odpowiedział, że nie, bo się na tym nie zna :). To jest miara dzisiejszej specjalizacji :).
...
pt., 02/07/2010 - 13:42 — Maciej WęgorkiewiczCzytałem niedawno wywiad z Polakiem, który zdobył mistrzostwo świata w inwestowaniu na Forexie. Redaktor zapytał się go czy inwestuje też na giełdzie w akcje, a ten odpowiedział, że nie, bo się na tym nie zna :). To jest miara dzisiejszej specjalizacji :).
Od 6 lat inwestuję w akcje i mogę powiedzieć to samo, to jest że nie próbowałbym nic na forexie bo nie tylko się na tym nie znam, ale jestem przekonany że bym po takiej próbie został bez grosza.
...
pt., 02/07/2010 - 13:51 — ulises50Polecam przeanalizowanie badań Dalbar Research na ten temat. Badanie te pokazują jakie wyniki osiągają indywidualni w funduszach.
Wyniki nie są zbyt imponujące, a dotyczą USA gdzie jest znacznie większa świadomość i doświadczenie w tym zakresie.
Niezbyt imponujące to
pt., 02/07/2010 - 14:02 — Maciej WęgorkiewiczNiezbyt imponujące to delikatnie powiedziane. Są tragiczne.
Dla mnie to jest argument za tym że buy&hold jest całkiem niezłym wyborem dla inwestora niedoświadczonego. Badania pokazują jasno że Ci którzy cierpliwie i konsekwentnie zastosowali buy&hold, mają kilkukrotnie lepsze wyniki niż typowy inwestor w funduszach.
....
pt., 02/07/2010 - 14:40 — ulises50Niezbyt imponujące to delikatnie powiedziane. Są tragiczne.
No a przecież tam mają "cudowne" ETFy, fundusze ze znacznie niższymi opłatami, sam miód.... więc co jest grane? :)
:-)
pt., 02/07/2010 - 17:26 — Maciej WęgorkiewiczSugerujesz Ulises, że pomimo wszytko i oni potrzebują doradcy? No tak, potrzebują.
Jestem za doradztwem. Ale jestem za powiązaniem solidności doradcy z jego zarobkami. Obecna sytuacja w Polsce działa w drugą stronę. Wiesz to lepiej ode mnie ;-)
Wbrew pozorom nie ma tak
sob., 03/07/2010 - 12:14 — BigBenWbrew pozorom nie ma tak dużej różnicy między USA a Polską. Pokaż mi ilu amerykanów umie obiliczyć poprawnie ROI z kupna np. akcji na 3 miesiące.
50% piętnastolatków w Chicago nie potrafiło powiedzieć czy ułamek 1/3 jest większy od 1/2
Ja się zgadzam z Maciejem w 100% - polisy UFK są może i dobrym produktem, ale dla garstki specjalistów (albo osób, które mają takich znajomych). Dla całej rzeszy zwykłych inwestorów są zwykłym przepłacaniem.
Analogia: profesjonalna kolarzówka szosowa jest może i najszybszym rowerem na drogę, ale ile osób potrzebuje profesjonalnego roweru osiągającego 50-60km/h za 10 000 i więcej PLN?
Doradztwo powinno być poparte
sob., 03/07/2010 - 13:48 — JanoslawDoradztwo powinno być poparte solidnym dowodem posiadanych umiejętności w tym zakresie, czyli nic innego jak pokazanie co się samemu osiągnęło inwestując. Wtedy taki doradca jest dla mnie doradcą, który ma praktyczną wiedzę, a nie tylko wiedzę zdobytą na 'szkoleniach'.
...
sob., 03/07/2010 - 14:00 — ulises50Pokażcie mi polskich emerytów którzy inwestują na giełdzie :).
Z pewnością kultura oszczędzania i inwestowania jest o wiele większa niż u nas jednak to nie pomaga jak widać w odnoszeniu sukcesów inwestycyjnych.
Zresztą, im dłużej przyglądam się rynkowi finansowemu i im więcej znam faktów tym nabieram coraz większego przekonania, że tak naprawdę zarabiają nieliczni kosztem całej masy przeciętnych obywateli i w tym kierunku to wszystko zmierza, co jest zresztą potwierdzeniem całego systemu gospodarczego. Trzeba omamić obywatela wizją cudownych zarobków i następnie wyciągnąć od niego pieniądze. Tak na prawde gdyby wszyscy odnosili sukcesy to nie miałby kto odnosić mega sukcesów ich kosztem :).
A co do wykorzystania możliwości współczesnych polis inwestycyjnych to cały czas nad tym pracuje i jestem blisko skutecznej i łatwej metody opracowanej dla moich klientów, uwzględniającej moje ogólne wskazówki do aktualnej sytuacji rynkowej :)
Janoslaw - popieram w 100%.
sob., 03/07/2010 - 17:09 — Maciej WęgorkiewiczJanoslaw - popieram w 100%. Jest takie powiedzenie które oddaje tę prawdę: "Nie ucz ojca robić dzieci".
Gdybym nie znał się na rynkach i chciał pomocy doradcy to pierwsza rzecz o jaką bym go poprosił to wyciągi z banku i biura maklerskiego na których prześledziłbym jakie przez ostatnie kilka lat osiągnął zyski na swoich inwestycjach.
Doradca powinien zarabiać bardzo dużo. Ale po potwierdzeniu swoich kompetencji.
Czy zwróciliście uwagę na jedną interesującą sprawę?
Stron i blogów o inwestowaniu i o rynkach są setki. Do tego cała masa książek, czasopism i płatnych szkoleń z tematu "jak skutecznie inwestować". Ale spróbujcie ustalić jakie osobiście rezultaty mają autorzy takich publikacji.
Ja znalazłem tylko 3 przypadki:
1. Autor pisze o swoich wynikach, ale dopiero co zaczął, maksymalnie kilka miesięcy temu.
2. Autor pisał o swoich wynikach, ale przestał. Nie wiadomo dlaczego (najczęściej chyba dlatego że nie ma się czym chwalić).
3. Autor odmawia informacji o swoich wynikach, pytanie z jakich powodów.
...
pon., 05/07/2010 - 11:39 — ulises50Nie wiem czy to jest konieczne aby autorzy publikowali swoje wyniki. Inwestowanie to sprawa indywidualna. Ważniejsze dla mnie jest gdy trafię na informację bądź metodę, która wydaje mi się istotna i pomaga mi udoskonalić swoje inwestycje czy strategie.
Natomiast jeśli mowa o sztywnych strategiach to faktycznie, gdy autor jest ich pewny to powinien udokumentować ich wyniki. Z drugiej strony powszechność i przekonanie do jakiejś strategii obniża jej efektywność w kolejnych latach, więc pojawia się pewien konflikt interesów.
Przestańcie
pt., 16/07/2010 - 11:36 — Wojtek_K.Przez chwilę nie było mnie na forum, a tu taka zawzięta dyskusja.
Ale na serio - przestańcie jeden drugiemu udowadniać, że nie ma racji. Każdy inwestuje tak jak uważa za słuszne. Dlatego to on ponosi, często bolesne, nauczki za swoje decyzje. Uszanujmy siebie nawzajem. Jeśli ktoś inwestuje nie tak jak my, to nie znaczy, że robi źle i głupio. Jeśli ktoś wybiera UFK a nie biuro maklerskie, to też nie oznacza, że jest "gorszy", niedoświadczony itd.
Dobra a teraz merytorycznie.
1. Jeśli ktoś się czuje oszukany przez firmę świadczącą usługi finansowe (np dostarczająca ubezpieczeniowe programy oszczędnościowe), zawsze może zwrócić się do instytucji nadzorującej. Zwłaszcza jeśli jesteśmy przekonani, że firma świadczy usługi w sposób niezgodny z prawem. Piszcie do KNF (dla niewtajemniczonych Komisja Nadzoru Finansowego).
2. Otwierając program, czy zaczynając inwestować, trzeba wiedzieć po co to robimy. Czytając posty Koleżanki, która zaczęła ten temat, mam wrażenie, że albo nie miała jasno zdefiniowanych celów finansowych, albo o nich zapomniała (bo np. nie zostały zapisane). Trudności i różne okoliczności życiowe zawsze będą nam utrudniać realizację naszych celów.
3. Problem doradców i sprzedawców produktów inwestycyjnych. Teraz piszę jako konsultant/sprzedawca. Problem często nie leży w tym, że doradca nie chce nam czegoś powiedzieć. Często jest tak, że kupujący nie chce słuchać. Co więcej praca nad własną inwestycją wymaga czasu. Nie ogranicza się tylko do 1-2 spotkań przed podpisaniem umowy.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na rynku jest wielu "niedorobionych" doradców finansowych (czy jak by ich tam nie nazwać). Ale to tak jak w każdym zawodzie - bywają nieuki i bywają partacze. Ale to nie znaczy że wszyscy są be.
Prowizje. Nikt chyba nie zakłada, że ktoś będzie pracował za darmo. Nawet pasjonaci, muszą z czegoś żyć. W Skandii prowizja jest 2 epatowa. Jest to prowizja od zawartej umowy, ale jest także prowizja od zgromadzonego kapitału na rachunkach, tych którym programy otwieraliśmy. Doradcy wiec powinno zależeć także na tym, aby klient nie tracił.
Własne inwestowanie. Ja nie tylko sprzedaję programy uczę też jak nimi zarządzać. Aby to robić, trzeba samemu być inwestorem (w inwestowaniu bardzo istotne są emocje, a nie wiemy co czuje nasz klient, jeśli nie byliśmy w podobnej sytuacji). Takie jest moje zdanie. Czy jestem dobrym inwestorem. Myślę że zwyczajnym. Co prawda na tym forum zostałem już okrzyknięty spekulantem na funduszach, ale to nie mój problem. Aby pokazać że w UFK można zarabiać, za namową Macieja, prowadzę swój blog. Tak aby każdy mógł zobaczyć jak inwestują, i czy to się opłaca. I tak np. w obecnym roku moja stopa zwrotu za pierwsze półrocze wyniosła, po uwzględnieniu wszystkich kosztów, 7,47% (było więcej ale trochę wtopiłem - o tym piszę na blogu). Wydaje mi się to wynikiem przyzwoitym.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam
Wojciech Kurzyński
odpowiedz do — ulises50pt., 02/07/2010 - 09:45
ndz., 25/07/2010 - 10:19 — katiangel88na poczatku nie chciałam zrezyzygnowac ze składek ale zaistniała sytuacja jak w/w ze nie było mnie stac placic 500zl skladki gdy zarabiam 1200zl,gdy bylam sama moglam zacisnąc pasa i jesc chleb z wodą jesli wchodzilam w związek malzenki staralam sie zmniejszyc skladke,przyczym agent zapewnial mnie ze to zalatwi,pozniej nie odbieral moich telefonów.Gdy zadzwonilam do Axa stwierdzono ze nie maja takiego pracownika ze jest to tylko agent z firmy efect,a skladki moge zmniejszyc po dwoch latach.znalazłam na forum jak były agent efect opisuje swoja prace cytuje:
"Przed chwilą napisałem swoją opinię na stronie gowork, ale chyba nic się nie stanie, jak skopiuję swoją własną wypowiedź
Szanowni Państwo.
Byłem współpracownikiem firmy Efect przez kilka lat. Zaczynałem jako nic niewiedzący student żądny zarabiania pieniędzy, tracąc zdrowie i czas wspinałem się po \"szczebelkach kariery\" do momentu, gdy będąc na odpowiednim \"wysokim\" poziomie \"kierowniczym\" miałem okazję widzieć jak to wygląda od środka.
Byłem jednym z ok 30 znaczących kierowników w kraju. Znam ten biznes od podszewki.
[FRAGMENT USUNIĘTY]
Rozuie ze juz to podpisalam ale boli mnie to ze taka firma nie idzie na ugode z klientem,zeby zmniejszyc skladke z 500 na 200 woli stracic klienta,
Usunięcie wypowiedzi
ndz., 25/07/2010 - 11:11 — Maciej WęgorkiewiczKatia,
Rozumiem Twoje rozżalenie, zgadzam się w pełni z krytycznym spojrzeniem na to w jaki sposób sprzedaje się produkty finansowe, jednakże Twoja wypowiedź cytowała fragment który wg mnie nosi znamiona zniesławienia firmy Efect, przy czym jest wątpliwe czy w całości opisuje faktyczny stan rzeczy, a na dodatek na końcu wzywa do popełnienia czynu który być może nie jest zgodny z prawem.
Dlatego jako administrator strony zdecydowałem się usunąć ten kontrowersyjny fragment Twojej wypowiedzi.
Opłata likwidacyjna w polisie - warto być świadomym, że istnieje
pon., 26/07/2010 - 15:07 — opiekuninwestora.plZakładając polisę inwestycyjną bardzo wyraźnie należy podkreślić istnienie opłaty likwidacyjnej. Podpisując się pod umową podpisujemy, iż zapoznaliśmy się z warunkami tej inwestycji.
Opłata nie jest karą. Jest jedynie zabezpieczeniem aby Klient nie wycofał pieniędzy przed wskazanym w umowie okresem (z reguły 10 lat). I podpisując taką umowę należy być tego świadomym, ocenić własne możliwości inwestycyjne.
Z opisu sytuacji wynika, że sprzedawca nie uświadomił dokładnie jaka to jest umowa sprzedając ją jako "na czas nieokreślony" zapominając dodać, że jest to "czas nieokreślony nie krótszy niż 10 lat".
To jest przykre. Tym bardziej, że to ktoś z bliższych znajomych. Polityka informacyjna niektórych firm nadal jest taka, aby klient jak najpóźniej dowiedział się o tych opłatach. Niestety...
Pisałem kiedyś jak bardzo niepodoba mi się, że np. Aegon nie udostępnia załącznika o kosztach na swojej stronie internetowej:
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/aegon-drogi-kliencie-informacj...
oraz w naszym rankingu przejrzystości:
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/przeswietlamy-strony-interneto...
Natomiast w momencie podpisania umowy taki załącznik musimy otrzymać. Jedynie, gdyby udało się udowodnić, że takiego załącznika w momencie podpisywania umowy nie otrzymaliśmy można by moim zdaniem próbować dochodzić swoich praw.
-----------------------------------------
do podpisania dostałam umowe
pon., 26/07/2010 - 21:15 — katiangel88do podpisania dostałam umowe a załacznikiem było owu,nie dostałam natomiast tabeli opłat ktora zdobylam duzo pozniej gdy rozwazalam wyjscie z funduszu.znajoma ktorej syn mnie w to wpakowal sama weszla w ten sam program i w tym czasie wycofala sie tylko ze jej skladki wynosily 200zl wiec jest mniej stratna,nie powiem ze była na tyle uczciwa ze chciała mi z wlasnej kieszni zwrócic koszty ktore straciłam ale odmowilam bo obydwie zostalysmy wplatane w to a ja niestety mialam czas 1mc na zweryfikowanie umowy.,jej syn wplatal sie jak w/w opisywal to były pracownik efektu,wypowiedz zostala usunieta.OGolnie pisze na tym forum bo jako jedyne ktos zainteresował sie tym tematem,czy po tym wszystkim co napisałam jest jakas szansa na odzyskanie tych skladek bądz polecenie osoby ktora by sie tym zajmowała
Jeśli już zerwałaś program,
pon., 26/07/2010 - 22:25 — Wojtek_K.Jeśli już zerwałaś program, to może być trudno.
To co moim zdaniem warto zrobić to napisać skargę do Komisji Nadzoru Finansów. Ona kontroluje ubezpieczyciela, a ten może "postawić do pionu" firmę Efekt. Jest też instytucja Rzecznika Ubezpieczonych - tam też warto dowiedzieć się, czy coś w tej sprawie da się załatwić.
Z tego co napisałaś, osoba, która sprzedała Ci program, niewłaściwie dobrała wysokość składki do Twoich możliwości. Połasił się na prowizję. Niestety częste u "młodych gniewnych". Szkoda, że AXA nie chciała rozmawiać o zmianie warunków funkcjonowania programu (albo może nie udało Ci się dotrzeć do odpowiedniej osoby). Ja znam przypadek, gdzie w firmie konkurencyjnej (Skandii) taką zamianę dało się przeprowadzić.
Ponieważ Remigiusz nadmienił tu o raporcie dotyczących firm oferujących UFK, to chciałbym dorzucić jedną uwagę do tego raportu. Autorzy zarzucają w nim, że Skandia "ukryła" swój cennik w OWU. Otóż nie ukryła. Umieszczenie cennika w OWU zapobiega właśnie takim sytuacjom, gdzie osoba która podpisuje umowę, nagle stwierdza, że nie ma pełnych informacji o kosztach funkcjonowania programu.
dziękuje za informacje oraz
śr., 28/07/2010 - 19:57 — katiangel88dziękuje za informacje oraz za zainteresowanie sie moim postem,pozdrawiam cieplutko
...
czw., 29/07/2010 - 00:16 — ulises50na poczatku nie chciałam zrezyzygnowac ze składek ale zaistniała sytuacja jak w/w ze nie było mnie stac placic 500zl skladki gdy zarabiam 1200zl
Wycofuje się z wcześniejszej wypowiedzi co do niekonsekwencji w działaniu. Tak dobrane proporcje składki do zarobków nie mają praktycznie szansy na przetrwanie, chyba, że był w planie znaczący wzrost dochodów.
Wygląda na to, że zarówno doradca jak i klient wykazali się niesamowitą lekkomyślnością i brakiem realizmu. Na prawdę, aż trudno mi w coś takiego uwierzyć.
Gdyby istniało porządne prawo
czw., 29/07/2010 - 07:24 — Maciej WęgorkiewiczGdyby istniało porządne prawo dotyczące doradztwa finansowego i np. doradca byłby zobowiązany do zbadania sytuacji finansowej klienta (co jest przecież oczywiste), to taki rażący błąd w sztuce jak obciążenie połowy niskich dochodów na wiele lat mógłby być podstawą do dochodzenia roszczeń od doradcy lub firmy. I przynajmniej tutaj firmy bałyby się tak naciągać ludzi.