Submitted by Maciej Węgorkiewicz on czw., 07/13/2017 - 22:28

Artykuł oryginalnie opublikowany 14 marca 2010 roku.

Jak to z tym pieniądzem wygląda u podstaw.

Trudna dyskusja z praktyką przekazu filmu "Money as Debt" wymaga zbudowania alternatywnego obrazu rzeczywistości, który ja uważam za o wiele bliższy prawdzie. Przenieśmy się więc na oddzieloną od świata wyspę, do kraju roboczo nazwę Gospolandia, a który posłuży jako uproszczony model tego co nas otacza.

Mieszkańcy Gospolandii dużo do szczęścia nie potrzebują. Zjeść, wypić, pobawić się. Rolnik zajmuje się produkcją zboża, w zbiorach pomagają mu Żniwiarze. Jego bliski znajomy - Młynarz - stale współpracuje odbierając zboże aby przerobić je na mąkę dla Piekarza. Część zboża idzie też do Karczmarza który wyrabia z niego znaną ambrozję uważaną za niezbędny składnik dobrej zabawy, w wersjach aż do 40% zawartości "substancji aktywnej". Z owoców pracy Karczmarza i Piekarza korzystają wszyscy - również Ekonom i Morgan, pozostali mieszkańcy kraju.

Wódeczka najczęściej pijana jest w muszlach które od czasu do czasu wyrzuca morze. Morze na brzegu Gospolandii jest niezwykle spokojne i muszli wyrzuca niewiele, a łatwo je zniszczyć podczas zabawy, bo ambrozja przenosi umysł do przestrzeni siedmiowymiarowej. Zawsze muszli brakowało i często trzeba było pożyczyć od sąsiada. Żniwiarze którzy poza sezonem nie mieli nic do roboty, częściej chodzili po plaży i to oni znajdowali muszle. Szczęśliwy znalazca miał z głowy pracę w danym sezonie, zamiast kosić na polu, zamieniał zbędną muszlę na chleb lub trunek.

Zastanówmy się chwilę ile Żniwiarz mógł dostać za znalezioną muszlę. Zakładając że na wyspie mieszka 10 rodzin, a dzieci póki co nie piją, to szacunkowo potrzeba 20 muszli do picia. Tymczasem muszli jest 13 - 5 rodzin ma dwie, 3 rodziny mają po jednej, a 2 rodziny nie mają muszli w ogóle. Rodziny mają też zapas wódki, niektóre na dwa lata, niektóre na dwa tygodnie, dwie rodziny nie mają wódki w ogóle.
Znaleziono dwie muszle, dwóch Żniwiarzy znalazło po jednej. Żniwiarz1 nie miał do tej pory muszli a miał zapas wódki której nie miał jak pić. Nie jest zatem skłonny do wymiany muszli na wódkę, bo bardzo potrzebuje tej którą znalazł. Żniwiarz2 ma już dwie muszle i nowej nie potrzebuje. Chętnie wymieni na wódkę której zapas mu się kończy za miesiąc.
Jedna z rodzin która nie ma żadnej muszli chętnie by ją przyjęła, ale nie ma też wódki na wymianę. 3 rodziny mają jedną muszlę i chcą drugiej - nie są tak zdesperowane jak rodzina bez muszli ale za to mają wódkę. Która z nich dostanie muszlę od Żniwiarza2? Ta która zaoferuje najwięcej wódki. Rodzina Karczmarza ma zapas wódki na 5 lat. Produkcja jest większa niż zapotrzebowanie i Karczmarz jest przekonany że nie przepije swoich zapasów. Nie ma zatem dla niego problemu aby oddać za muszlę roczny zapas wódki - więcej niż posiadają inne rodziny chętne na muszlę.
Ostatecznie, dojdzie do jednej transakcji. Żniwiarz2 wymieni muszlę na wódkę z Karczmarzem. Żniwiarz1 zachowa muszlę.

Powyższy przykład pokazuje jak wygląda wycena dóbr w wolnej gospodarce. Obie muszle są oczywiście warte dokładnie tyle samo. Rynek wycenił wartość muszli na 1 rok zapasu wódki. Wycena dokonuje się poprzez transakcję dwóch stron dla których towar wymieniany jest najmniej wartościowy a towar który otrzymuje się w zamian jest najbardziej wartościowy. Zauważmy że wymiana jest korzystna dla obu stron, bo pozbywają się najmniej potrzebnych rzeczy. W ekonomii minimalną "wielkość potrzeby" danego towaru nazywamy użytecznością krańcową. Towary w handlu są wyceniane wg użyteczności krańcowej, bo na sprzedaż wystawiane są "najbardziej zbędne". Czyli w naszym przykładzie użyteczność krańcowa rocznego zapasu wódki wynosi jedną muszlę a jednej muszli - roczny zapas wódki.

Jak widzimy wycena nastąpiła poprzez działanie gry podaży i popytu opartych na fundamentach (np. realnej potrzebie posiadania muszli do picia). Zdarzyło się jednak coś co tę grę dość istotnie zaburzyło.
Karczmarz miał awarię w swojej piwnicy i wyciekł mu cały zapas alkoholu. Rolnik, który dostarczał zboże, zazwyczaj brał za nie wódkę, tym razem Karczmarz nie miał co dać w zamian. Rolnik stwierdził że weźmie tym razem muszlę zamiast wódki, mimo że sam już dwie posiadał. Rolnik wiedział że za muszlę dostanie rok zapasu wódki od Karczmarza, więc postanowił ją po prostu przechować do kolejnego roku. Tak się jednak nie stało. Rolnik rozpoczął bowiem remont swojej stodoły. Zazwyczaj w budowach pomagali mu Żniwiarze w zamian za zboże, ale tym razem Rolnik pomyślał: "Skoro mam niepotrzebną muszlę to lepiej dać ją robotnikom zamiast zboża, wymienią ją sobie u Karczmarza na wódkę".
I nagle, Rolnik zdał sobie sprawę że trzecia muszla też może się przydać. Niebawem zorientowali się w tym także inni mieszkańcy wyspy. Za muszlę Żniwiarze pomagają w pracach budowlanych. Każdy tej pomocy potrzebuje. W tym momencie każda rodzina była chętna na to aby mieć trzecią muszlę na wszelki wypadek, a potencjalnie i więcej sztuk. Całkowity popyt wzrósł z 20 muszli do ponad 30.

Wszyscy wysłali swoje żony i dzieci na plaże prosząc o szukanie muszli. Poszukiwania okazały się sukcesem, znaleziono ich mnóstwo - i każda rodzina miała po dwie muszle, a Rolnik miał nawet cztery. Dwóch potrzebował do picia, jednej na najbliższe żniwa dla Żniwiarzy, a jednej aby odebrać zapas wódki od Karczmarza.

Tutaj zastanówmy się co stało się z użytecznością krańcową muszli. Traktując je jako narzędzia do picia trunku ich użyteczność jest bliska zeru, dlatego że wszystkie rodziny mają już po dwie i żadna nie potrzebuje kupować nowej. Na pewno nikt nie dałby Rolnikowi wódki za te dwie muszle których on nie potrzebuje.
Stało się jednak coś dziwnego: na skutek umowy Rolnika ze Żniwiarzami może on użyć muszli (czyli czegoś prawie bezwartościowego) do zapłaty za pracę. Żniwiarze nie będą stratni, Karczmarz wyda im wódkę za "zbędną" muszlę, bo będzie liczył na to że może być ona potrzebna do zapłaty Rolnikowi gdy znów będzie awaria w piwnicy. W ten sposób każdy chce mieć nadmiarową muszlę i gotów jest za nią płacić i pracą i wódką.
Od tej pory ludzie używają muszli nie tylko do picia ale jako narzędzia do wymiany za inne dobra. To co jest używane do takiej wymiany nazywamy pieniądzem. Zauważyliśmy że użyteczność krańcowa muszli znacznie wzrosła w momencie gdy stała się ona pieniądzem.

Co by było gdyby w jednej chwili wszyscy przestali używać muszli do wymiany? Okazałoby się że jest więcej muszli niż potrzeba do picia i jej cena spadłaby do wartości bliskiej zera, na skutek braku popytu. Możemy tę właściwość uogólnić, stwierdzając że użyteczność krańcowa towaru będącego pieniądzem jest sumą użyteczności jako towaru oraz jako pieniądza. Każdy kto twierdzi że trzymanie majątku w muszlach jest bezpieczne, bo muszle mają wartość "samą w sobie" najwyraźniej tej zależności nie rozumie. Obecnie, przeciwnicy pieniądza "fiducjarnego" (pustego) przekonują że bezpieczne może być złoto bo ma "wartość samą w sobie". Wiemy już że takie stwierdzenia można włożyć pomiędzy bajki.

Z drugiej strony - zastanówmy się na czym oparty jest ten składnik wartości muszli związany tylko i wyłącznie z pełnieniem roli pieniądza. Muszla warta jest więcej niż byłaby gdyby nikt nie używał jej do płacenia. Zatem każdy kto akceptuje muszlę wymienia wartość za obietnicę tego że następny kontrahent również uzna jej wartość jako pieniądza. Obietnica to zobowiązanie, zobowiązanie to rodzaj długu. Wniosek jest taki że pieniądz oparty na muszlach jest pieniądzem opartym na długu.
Zauważmy że warunki panujące w Gospolandii idealnie nadają się na nakręcienie filmu "Muszelki as Debt" który ujawni że Ci co płacą muszlami dokonują gigantycznego oszustwa. Autor kreskówki pokaże że znaleziono więcej muszli niż ktokolwiek potrzebuje do picia i przez to są one tak naprawdę bezwartościowe.

Współczesny pieniądz jest długiem. Pieniądz oparty na złocie, był również długiem. Porzucenie złota jako pieniądza, przy niezmiennych innych parametrach, spowodowałoby drastyczny spadek jego ceny. W uproszczeniu - użyteczność krańcowa złota spadłaby do użyteczności jako biżuterii - a ta byłaby dużo tańsza przy wzroście podaży złota z rezerw banków. W momencie zaprzestania użycia jako pieniądza, wartość pieniądza pustego spada o 100% a wartość pieniądza mającego "wartość samą w sobie" zapewne o 90%. Taka jest różnica.

Uprzedzając polemiki: tak - wartość złota po porzuceniu jako rezerwy oficjalnej nie spadła o 90%, jednakże podkreślam sformułowanie przy niezmiennych innych parametrach którego użyłem powyżej. Złoto przed rokiem 1970 już nie było do końca pieniądzem, a dzisiaj nie do końca przestało nim być. Rezerwy bankowe nie zostały uwolnione w całości w 1970 roku. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, ale zasada z poprzedniego akapitu jest słuszna i doświadczenie jej nie zaprzecza.

Tutaj zatrzymam swoją opowieść - wpisy w moim blogu i tak są przydługie. W kolejnej części wrócimy do Gospolandii aby przyjrzeć się kreacji pieniądza i inflacji i pokazać że ani nasz ulubiony film ani potoczne przekonania, nie do końca zgadzają się ze stanem faktycznym.

Część czwarta: link.