Submitted by Maciej Węgorkiewicz on czw., 07/13/2017 - 22:30

Artykuł oryginalnie opublikowany 24 maja 2010 roku.

Gospolandia trochę bardziej rozwinięta

W poprzedniej części cyklu opisałem prostą kulturę gospodarczą Gospolandii w której powstała najprostsza forma pieniądza i kilka faktów dotyczących tego jak pieniądz może się zachowywać i na czym polega jego wartość. Tym którzy nie pamiętają polecam przypomnieć sobie poprzednie części: cz. 1, cz. 2, cz. 3.

Wracamy zatem do Gospolandii i spróbujemy zaobserwować co się może dziać w naszym prostym modelu gospodarczym.

Wszystko działało pięknie, produkcja, konsumpcja i handel kwitły. Zdarzyło się jednak, że Rolnik, którego zboże zasila całą ekonomię Gospolandii, "pojechał po bandzie" i przed kolejnym sezonem przechulał wszystkie zapasy zboża i muszli w karczmie. Rolnik nie ma więc czym zapłacić Żniwiarzom w nadchodzącym sezonie.

W modelu który dotychczas obowiązuje w Gospolandii, gdzie płacić można tylko muszlami lub barterem, Rolnik nie ma możliwości produkcji w sezonie. Zamiast więc sadzić zboże, musi udać się na plażę szukać muszli, które mu posłużą do zapłaty Żniwiarzom w sezonie kolejnym. Ma to poważne konsekwencje - Żniwiarze nie zarobią w tym sezonie i nie mają za co żyć. Młynarz nie dostanie zboża i też traci sezon. Piekarz nie dostanie mąki od młynarza, nie będzie więc chleba.
Ogólnie więc, w Gospolandii występuje ostra recesja i zubożenie nie tylko nierozsądnego Rolnika, ale całego społeczeństwa. Na pierwszy rzut oka może się wydawać że zabezpieczeni są Ci którzy byli bardziej rozsądni i zachowali zapas muszli. Niestety, tak nie jest.
Jak już wiemy handel jest regulowany przez relację użyteczności krańcowej muszli i użyteczności krańcowej towaru kupowanego za muszle. Jeśli na rynku brakuje chleba, to jego użyteczność krańcowa rośnie. Wzrost użyteczności krańcowej towaru wobec użyteczności krańcowej pieniądza nazywamy inflacją.
Podsumowując, na skutek braku muszli w zapasach Rolnika, cała kraina wpadła w recesję oraz inflację. Posiadacze muszli nie byli zabezpieczeni, bo ich oszczędności nie wystarczają na chleb. Inflacja zjadła ich zasoby.

Czy Gospolandia jest skazana na ten ponury scenariusz?
Rozważmy inny wariant rozwoju sytuacji. Przed nadejściem sezonu Rolnik zamiast iść na plażę szukać muszli idzie po rozum do głowy i przedstawia Żniwiarzom następującą propozycję: "Nie mam żadnych muszli, ale jeśli mi zaufacie i razem zrobimy żniwa, to otrzymacie muszle po tym jak sprzedam zboże". Żniwiarze zamiast muszli za swoją pracę dostają kwity wystawione przez Rolnika na których jest napisane "Właścicielowi tego kwitu Rolnik zobowiązuje się wydać muszlę".
Efekt jest taki, że żniwa odbywają się jak zawsze, Młynarz dostaje mąkę, może wypiekać chleb i wszyscy w całym łańcuchu działają tak jak działali. Żniwiarze mogą raczyć się trunkiem w Karczmie nawet przed zakończeniem żniw, jeśli tylko Karczmarz zamiast muszli przyjmie kwity wydane przez Rolnika. I jedynym który jest w tym sezonie biedniejszy jest sam Rolnik, który nie ma muszli po sezonie bo je wcześniej przepił. Sytuacja nieporównanie lepsza od wariantu numer 1.

Spójrzmy bliżej co okazało się takim cudownym pomysłem. Otóż Rolnik wygenerował w systemie całkiem nowy dług. Co więcej - jeśli Żniwiarze będą w stanie używać kwitów Rolnika do zapłaty w Karczmie to tak naprawdę Rolnik wygenerował nowy pieniądz. Pieniądz ten tylko teoretycznie jest oparty na muszlach, bo co prawda Rolnik obiecuje go na muszle wymienić, ale nie musi tego nigdy dokonać. Jeśli Żniwiarze za kwity dostaną trunek w Karczmie to Karczmarz zamiast płacić muszlami Rolnikowi i za chwilę je odbierać za kwity, po prostu zapłaci kwitami. Rolnik użyje ich ponownie w następnych żniwach. Mamy nowy pieniądz, który jest oparty na obietnicy tego że Rolnik da za niego zboże w kolejnym sezonie. Pieniądz oparty na obietnicy, czyli na długu. Pieniądz pusty.

Wnioski z obu przypadków mogą być dla niektórych szokujące:
Po pierwsze pieniądz oparty na dobrach trwałych nie zabezpiecza przed inflacją. Młynarza który nie mógł wypiec chleba nie przekupisz muszlami.
Po drugie wprowadzenie pustego pieniądza do systemu i zwiększenie podaży pieniądza niekoniecznie zwiększa inflację. Co jest pozornie bardzo dziwne - dodrukowanie pustego pieniądza wręcz zmniejszyło inflację! Oto pusty pieniądz w formie długu Rolnika zwiększył zamożność całej społeczności i zapobiegł inflacji.

Jest to dziwne ale dla kogoś kto rozumie te procesy tak powierzchownie jak autorzy filmu "Money as Debt" - czyli ich nie rozumie. Kluczem jest zrozumienie że inflacja to nie miara wielkości podaży pieniądza, ale miara relacji użyteczności krańcowych pieniądza i dóbr którymi się handluje. Zwiększenie podaży pieniądza nie powoduje inflacji jeśli pieniądz ten uruchamia procesy zwiększające podaż dóbr, a raczej zmniejszające ich użyteczność krańcową.

Rolnik zachwycił się swoim pomysłem i postanowił pójść za ciosem. Stwierdził że wyprodukuje dwukrotnie więcej zboża zatrudniając dwa razy więcej Żniwiarzy, którzy dwukrotnie gęściej zasieją pole. W tym celu wystawił dwukrotnie więcej kwitów (zaciągnął większy dług) płacąc nimi Żniwiarzom.
Popełnił błąd. Zboże zasiane zbyt gęsto nie było w stanie wyciągnąć z ziemi wystarczająco dużo energii i więcej niż zwykle ziaren nie dało plonu, część kłosów było słabszych, w sumie produkcja wyszła niewiele wyższa niż przed rokiem.

Co się w takim układzie dzieje z kwitami? Będą wędrować z rąk do rąk, ale jeśli wrócą wszystkie do Rolnika w celu wykupu, nie będzie w stanie dać za nich muszli lub zboża, bo uzyskał mniejszy plon niż taki do którego się zobowiązał. Ma dwa wyjścia - albo podzieli zboże na mniejsze części (restrukturyzacja długu), albo z połową właścicieli kwitów umówi się na spłatę w przyszłości (rolowanie długu). Jeśli będzie w stanie - zauważmy że jeśli nie potrafi zwiększyć wydajności pola to nigdy nie wyprodukuje więcej niż kwity które wyda w danym roku, więc zaległych kwitów nie spłaci nigdy ("wariant grecki").
Ale kwity wcale nie muszą wrócić do Rolnika, aby wywołać negatywne efekty. Jeśli założymy że mieszkańcy dokonują jednej transakcji za wszystkie posiadane pieniądze rocznie, to okaże się że w system wpłynęło więcej pieniądza niż nowego towaru (zboże nie pokryło kwitów Rolnika). Posiadacze pieniądza będą więc silniej się licytować i użyteczność krańcowa pieniądza spadnie wobec użyteczności innych dóbr, czyli wystąpi inflacja.

To pokazuje co tak naprawdę jest przyczyną inflacji. Przyczyną inflacji nie jest narastanie długu ("pustego pieniądza") jako takie, tylko zaciąganie długu na inwestycje które nie tworzą użytecznych dóbr.
Nie ma nic złego w kreacji pieniądza poprzez akcję kredytową. Rolnik zamiast tworzyć kwity mógł równie dobrze pożyczyć muszle od kogoś i "utopić" je w złym pomyśle na wydajniejsze plony. Spowodowałoby to również inflację, bo muszle nie zostałyby użyte przy tworzeniu innych dóbr. Problem nie polega na istnieniu samej kreacji kredytowej ale na tym na co ona jest przeznaczana.
Film "Money as Debt" manipuluje rzeczywistością pokazując bankierów pompujących balony z dolarami ale nie pokazując w tle fabryk które produkują dobra dzięki zasileniu z tych bankowych pompek.

Uogólniając, odpowiednio wygenerowany pieniądz/dług - niezależnie od tego czy pusty czy nie pusty (z poprzedniej części wiemy że pieniądz nie pusty jest również długiem) zdecydowanie zwiększa produktywność gospodarki i zamożność jej uczestników.
Pod kilkoma warunkami: dług musi być generowany pod użyteczną produktywność, a strony transakcji muszą być zdolne do jego obsługi oraz uczciwe.
Dług generowany nieprawidłowo, na dobra które nie są potrzebne (jak w bańkach spekulacyjnych), niszczone (jak w przypadku wojen) lub nieużyteczne (jak w przypadku długu publicznego na utrzymanie zbędnej administracji państwowej), powoduje w późniejszym terminie inflację i generalne ubożenie.

Co można zrobić aby dług był generowany zawsze prawidłowo? Moim zdaniem - nie ma takiej możliwości, ze względu na ludzką naturę. Ona zawsze będzie np. generowała kolejne bańki spekulacyjne i jesteśmy skazani na nieprawidłowości w pieniądzu na ich skutek.
A co można zrobić aby przynajmniej częściowo użyć pieniądza dla dobra gospodarki? O tym w kolejnej części.

Część piąta: link.